fot. Mateusz Marek/Nasz Dziennik

Ks. abp H. Hoser: Kościół nie może zaakceptować antykoncepcji

Treść wystąpienia wygłoszonego przez ks. abp. Henryka Hosera, arcybiskupa diecezji warszawsko-praskiej podczas VI sesji generalnej na Synodzie w Rzymie.

WYSTĄPIENIE PODCZAS VI SESJI GENERALNEJ

10 października 2015 r.

Ojcze Święty, Eminencje, Ekscelencje,

Instrumentu laboris obecnego Synodu wspomina bardzo krótko poważną sprawę, a zarazem rzeczywistość nieskończenie złożoną, jaką jest płodność małżeńska, od stworzenie świata zawsze związana z ludzką płciowością.

Bardzo słusznie dokument podkreśla konieczność, by „odkryć przesłanie encykliki Humanae vitae Pawła VI” oraz „jej bogactwo i mądrość”, jednak w rzeczywistości nie rozwija tego zagadnienia. Opublikowana w 1968 r., źle przyjęta, kontestowana i relatywizowana przez pasterzy, a w konsekwencji przez wiernych, ta naprawdę profetyczna encyklika otworzyła kryzys posoborowy, który polega na systematycznym poddawaniu w wątpliwość nauczania Magisterium Kościoła.

A przecież encyklika wychodziła od integralnej wizji osoby ludzkiej, w jej wymiarze duchowym i cielesnym. Przepowiedziała poza tym konsekwencje rozdzielenie seksualności i płodności ludzkiej, które dzisiaj stają się coraz to bardziej radykalne, w konsekwencji coraz bardziej powszechnego stosowania antykoncepcji. Oto jej słowa: „przyjęcie środków i metod sztucznego ograniczania poczęć (…) otwiera szeroką i łatwą drogę zarówno niewierności małżeńskiej, jak i ogólnemu upadkowi obyczajów. (…) Należy również obawiać się i tego, że mężczyźni, przyzwyczaiwszy się do stosowania praktyk antykoncepcyjnych, zatracą szacunek dla kobiet i lekceważąc ich psychofizyczną równowagę, sprowadzą je do roli narzędzia, służącego zaspokajaniu swojej egoistycznej żądzy, a w konsekwencji przestaną je uważać za godne szacunku i miłości towarzyszki życia. Trzeba wreszcie pilnie rozważyć i to, jak bardzo niebezpieczne możliwości przyznałoby się w ten sposób kierującym państwami, nie troszczącym się o prawa moralne. (…) pozwoliłoby to władzy państwowej ingerować w najbardziej osobiste i intymne sprawy małżonków (Humanae vitae, 17). Te prognozy, niestety spełniły się w bardzo szerokim zakresie.

Antykoncepcji i związanej z nią aborcji nie poświęcono należytej uwagi i nie podkreślono wystarczająco. Tymczasem chodzi o jeden z największych problemów, który destabilizuje jedność w małżeństwie i rodzinie. Płodność ludzka –  rzeczywistość tworząca osobę – systematycznie źle traktowana i niszczona, prowadzi ostatecznie do rozpadu małżeństwa.

Właściwą i ważną alternetywą jest znajomość płodności (fertility awareness) oraz umiejętność korzystania z niej zgodnie z wymogami odpowiedzialnego rodzicielstwa.

Tak zwana wspólnota międzynarodowa wydaje rocznie 8,1 miliardów $ USA na programy antykoncepcyjne w 69 najsłabiej rozwiniętych krajach. W zamian bardzo nieliczne organizacje promujące tzw. naturalne metody rozeznawania cyklu płodności Afrykańska Federacja Akcji Rodzinnej (Fédération Africaine de l’Action Familiale), Europejski Instytut Wychowania Rodzinnego (Institut Européen d’Education Familial) – przeżywają dzięki finansowej kroplówce nielicznych dobroczyńców rozumiejących sprawę, takich jak Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Papież Jan Paweł II zostawił nam przenikliwą i jakże prawdziwą analizę różnic antropologicznych a zarazem moralnych, jakie istnieją między antykoncepcją a korzystaniem z rytmu płodności:

„W świetle samego doświadczenia tylu par małżeńskich, a także danych, których dostarczają różne gałęzie ludzkiej wiedzy, refleksja teologiczna winna uchwycić, a następnie, zgodnie ze swoim powołaniem, uwydatnić różnicę antropologiczną a zarazem moralną, jaka istnieje pomiędzy środkami antykoncepcyjnymi, a odwołaniem się do rytmów okresowych: chodzi tu o różnicę znacznie większą i głębszą niż się zazwyczaj uważa, która w ostatecznej analizie dotyczy dwóch, nie dających się z sobą pogodzić, koncepcji osoby i płciowości ludzkiej. Wybór rytmu naturalnego pociąga bowiem za sobą akceptację cyklu osoby, to jest kobiety, a co za tym idzie, akceptację dialogu, wzajemnego poszanowania, wspólnej odpowiedzialności, panowania nad sobą. Przyjęcie cyklu i dialogu oznacza następnie uznanie charakteru – duchowego i cielesnego zarazem – komunii małżeńskiej, jak również przeżywanie miłości osobowej w wierności, jakiej ona wymaga. W tym kontekście para małżeńska doświadcza, że ich wspólnota małżeńska ubogaca się takimi wartościami, jak czułość i serdeczność, które są czynnikami głęboko ożywiającymi płciowość ludzką również w jej wymiarze fizycznym. W ten sposób płciowość zostaje uszanowana i rozwinięta w jej wymiarze prawdziwie i w pełni ludzkim, nie jest natomiast „używana” jako „przedmiot”, który burząc jedność osobową duszy i ciała, uderza w samo dzieło stwórcze Boga w najgłębszym powiązaniu natury i osoby (Familiaris consortio, 32)

To jest magistralna wykładnia, którą muszą zrozumieć wszyscy ludzie dobrej woli. Niech mądrość nam towarzyszy zawsze i wszędzie!

Abp Henryk Hoser

Biskup Warszawsko-Praski

RIRM

drukuj