fot. flickr.com

Ewangelia na 25. Niedzielę zwykłą

Jezus powiedział do swoich uczniów: ”Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał go do siebie i rzekł mu: „Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą”. Na to rządca rzekł sam do siebie: „Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu”. Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: „Ile jesteś winien mojemu panu?”. Ten odpowiedział: „Sto beczek oliwy”. On mu rzekł: „Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt”. Następnie pytał drugiego: „A ty, ile jesteś winien?”. Ten odrzekł: „Sto korcy pszenicy”. Mówi mu: „Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt”. Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światła. Ja także wam powiadam: „Zyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków. Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy? Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze? Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie”.

Łk 16,1-13

* * *

Jaki jest cel mego życia…?

…oby nas przyjęto do wiecznych przybytków. (por. Łk 16, 9)

Jakże wiele celów mamy w życiu: awans w pracy, wyjazd urlopowy, wizyta u lekarza itd. Szukamy również może i spokoju w życiu, próbując na różne sposoby ten cel osiągnąć.

Ale dzisiaj chcemy postawić sobie pytanie o nasz cel ostateczny: Czy chcemy, aby przyjęto nas do wiecznych przybytków?

Pan Jezus, opowiadając nam przypowieść o nieuczciwym zarządcy, chce ukazać nam właśnie ten problem. Wskazując na zatroskanie, wręcz na przebiegłość ludzi w osiąganiu doczesnych korzyści, chce wzbudzić w nas refleksję nad zatroskaniem o dobra wieczne.

W tej kwestii możemy jednak popełnić pewne błędy.

Jeden z nich wskazuje nam dzisiejsze pierwsze czytanie, fragment księgi Amosa. Oto prorok ukazuje, jak perfidnie można podejść do przepisów prawa. Z jednej strony obchodzić szabat (w naszym przypadku pobożnie przeżywać niedzielę), aby za chwilę, gdy się skończy, dokonywać kombinacji w interesach, oszustw itp. W ten sposób raczej nie można spodobać się Panu Bogu, a perspektywa wiecznych przybytków, może się jeszcze bardziej oddalić.

Św. Paweł natomiast pokazuje nam właściwą pobożność: wspólna modlitwa obejmująca wszystkich ludzi. Co więcej, według Apostoła Narodów, jest to miłe Panu Bogu, gdy wykazujemy troskę o zbawienie wszystkich.

I oto jesteśmy my na niedzielnej Eucharystii. Warto zadać sobie pytanie: czy jest to dla nas sposób zdobywania ostatecznego celu życia? Czy przystępując do Komunii św., zyskuję gwarancję życia wiecznego? Czy też ta niedzielna Msza św. jest tylko jakimś zwyczajem lub – nie daj Boże – przykrym obowiązkiem?

Oto mamy tak wielki dar od Pana Boga, a równocześnie bardzo prosty sposób, by odkryć najważniejszy cel swego życia i to, jak go można osiągnąć. Czy po tej Mszy św. staniemy się bardziej świadomi swego życia i z jeszcze większym zapałem wkroczymy na drogę, która prowadzi nas tam, gdzie czeka na nas nasz Ojciec niebieski?

Oby i nas kiedyś mógł Pan Jezus nazwać roztropnymi, gdy chodzi o układanie życia tu na ziemi i zabieganie o dobra wieczne. Amen.

o. Zbigniew Bruzi CSsR
slowo.redemptor.pl

drukuj