Bóg chce spotykać człowieka na co dzień

Z Jego Eminencją ks. kard. Tarcisio Bertonem, sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej, najbliższym współpracownikiem Ojca Świętego Benedykta XVI, rozmawia o. Zdzisław Klafka CSsR

o. Z.K.: Najczcigodniejszy Księże Kardynale, jest dla nas zawsze szczególnie cennym momentem łaski poniekąd „dotknąć osobiście palcem” samego serca wiary poprzez rozmowę z Eminencją. Przy okazji ostatniej wizyty apostolskiej Ojca Świętego do Fatimy budzą się na nowo różne pytania dotyczące zasadniczej treści naszej wiary i jej relacji wobec tych nadzwyczajnych znaków, jakimi są objawienia i przesłania Matki Bożej. Czy mógłby Ksiądz Kardynał po raz kolejny podarować nam nowe światło w tej tak delikatnej materii?

Kard. T.B.: Kościół w ciągu wieków spotykał się z różnymi formami objawień. Niektóre z nich uznał i przyjął jako nadzwyczajne przejawy towarzyszenia przez Opatrzność drodze uczniów Chrystusa, albo też jako znak o prorockim wydźwięku. Jednak nigdy Kościół nie przymuszał wiernych do uwierzenia w nie. Wszelka wiara Kościoła opiera się i zasadza wyłącznie na osobie Jezusa Chrystusa, który jest prawdziwym Proroctwem Ojca, aż do skończenia świata. Objawienia nadzwyczajne, które nie mogą przeczyć treściom wiary, winny być ukierunkowane na główny przedmiot przepowiadania Jezusa Chrystusa.

Przesłanie z Fatimy, z jego precyzyjnym wezwaniem do nawrócenia i do pokuty, doprowadza nas istotnie do samego serca Ewangelii. Można wyróżnić w nim kilka wymiarów: od wskazania praktyk pobożności, po nabożeństwo do Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny; od duchowości, po wizję historii i polityki (Rosja, pokój i wojna, ateizm, itd.); od ograniczonego geograficznie oddziaływania, po wydźwięk uniwersalny, łącznie z uwzględnieniem roli papieży, w szczególności papieża Jana Pawła II. W pewnym sensie, dzięki orędziu z Fatimy, kobiety i mężczyźni naszych czasów zostali przynagleni do uwzględnienia w ich życiu wymiaru nadprzyrodzonego, o którym nie zawsze mają ochotę myśleć. Idea natarczywego wkraczania nadprzyrodzoności w codzienną ziemską rzeczywistość może stać się trudna do przyjęcia, szczególnie dla tych, którzy spotkanie człowieka z Bogiem odnoszą wyłącznie do czasów ostatecznych. Jak to wielokrotnie powiedział Ojciec Święty Benedykt XVI, wygodniejszy w tym sensie dla człowieka wydaje się być Bóg odległy w czasie i przestrzeni, niż ten bliski i przystępny na co dzień.

o. Z.K.: Istotnie, także wskazania Maryi „wdzierają się” w podobny sposób w bieg historii, ale samo przesłanie jest rzeczywiście zaskakująco „klasyczne”, wyjęte z serca Ewangelii, gdzie, jak np. czyni to św. Marek, wszystko rozpoczyna się od wezwania do nawrócenia…

Kard. T.B.: Przesłanie z Fatimy wplata się we współczesną historię, jak żadne inne objawienie maryjne. Jeżeli przypatrzymy się wydarzeniom minionego XX wieku, które naznaczyły tak dramatycznie Kościół i świat wielką rzeszą niewinnie umęczonych ludzi, to możemy zrozumieć tę absolutną konieczność skierowania serc ku nawróceniu i pokucie. Jeśli taki proces się dokona, to serca te będą w stanie niejako wchłonąć tę wezbraną rzekę nienawiści, która zniewoliła całe narody, a zarazem spowodują wytryśnięcie żywych wód przywróconej wolności, przeżywanej w atmosferze miłości i pokoju. Maryja więc, poprzez wydarzenie z Fatimy, udziela nam również i dzisiaj wskazówek pomocnych dla ostatecznego zwycięstwa w tytanicznej walce między dobrem a złem. Są to wskazówki ogromnie znaczące w dobie współczesnego kryzysu wartości.

o. Z.K.: Eminencjo, jeśli można postawić jeszcze jedno pytanie, dotyczące konkretnego znaczenia tej łaski dla Kościoła, jaka została nam darowana w czasie ostatniej pielgrzymki Papieża do Fatimy, właśnie w kontekście aktualnego kryzysu, który tak bardzo nas dotyka?

Kard. T.B.: Ostatnia podróż-pielgrzymka Ojca Świętego Benedykta XVI była, między innymi, dobrą okazją dla przypomnienia całemu Kościołowi potrzeby nawrócenia i pokuty, przyjęcia postawy skruchy z powodu ludzkich słabości, zmobilizowania czujności nad własną kruchością oraz wewnętrznego przygotowania się na przemianę serca. Taka „reforma” jest ogromnie potrzebna dla odzyskania utraconego piękna, a także po to, by oświecić nasze życie, nadając mu kierunek zgodny z nauczaniem Jezusa.

o. Z.K.: Eminencjo! W imieniu Redakcji „Naszego Dziennika” i Wspólnoty Redemptorystów dziękuję za rozmowę.
Redakcja „Naszego Dziennika” dziękuje Księdzu Prałatowi Lechowi Piechocie z Rzymu za pomoc w przeprowadzeniu wywiadu z ks. kard. Tarcisio Bertonem.

Watykan, 31 maja 2010 r.

drukuj