fot. Nasz Dziennik

Źródła PAP: jeden z rannych saperów w nieco lepszym stanie, a dwóch innych – bez zmian

Stan zdrowia sapera, przewiezionego po wtorkowym wybuchu w lesie w Kuźni Raciborskiej do szpitala w Siemianowicach Śląskich jest nieco lepszy niż jeszcze kilka dni temu; nie zmienił się stan dwóch innych ciężko rannych żołnierzy leczonych w Sosnowcu – wynika z informacji PAP ze źródeł zbliżonych do szpitali.

We wtorek po południu wskutek eksplozji przy usuwaniu pocisków z czasów drugiej wojny światowej zginęło dwóch saperów, a czterej inni zostali ranni. Trzej z nich nadal są w szpitalach. Dwaj żołnierze w ciężkim stanie są leczeni w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 5 im. św. Barbary w Sosnowcu, jeden w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich (CLO). Z informacji ze źródeł zbliżonych do szpitali wynika, że nie nastąpił dotąd przełom.

W środę rano lekarze z sosnowieckiego szpitala informowali, że stan leczonego tam sapera jest skrajnie ciężki, a rokowania – niepewne. W podobnym czasie dyrektor Centrum Leczenia Oparzeń Mariusz Nowak jako ciężki określał stan pacjenta przewiezionego tam wcześniej z Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach-Ochojcu. Żołnierz ten był zaintubowany, utrzymywany w stanie śpiączki. W ciągu dnia zapadła decyzja o przetransportowaniu go do szpitala św. Barbary i tam obecnie jest leczony.

Jak dowiedziała się w niedzielę PAP, stan żołnierzy leczonych w sosnowieckim szpitalu istotnie się nie zmienił, a żołnierza, który trafił do CLO, określany jest jako stabilny. Według nieoficjalnych informacji, jest w nieco lepszym stanie niż przed kilkoma dniami; żołnierz jest przygotowywany do dalszych zabiegów.

We wtorek po południu wskutek eksplozji w kompleksie leśnym między Kuźnią Raciborską a Rudą Kozielską na miejscu zginęli dwaj żołnierze 29. patrolu rozminowania 6. Batalionu Powietrznodesantowego z Gliwic. Czterej inni zostali ranni. Dwaj z nich doznali bardzo poważnych obrażeń; przebywają obecnie w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 5 im św. Barbary w Sosnowcu. Jeden z lżej rannych saperów jest leczony w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, drugi jeszcze we wtorek po opatrzeniu obrażeń opuścił o własnych siłach szpital w Rybniku.

PAP

drukuj