fot. PAP

Zmiany w prawie dot. pijanych kierowców

Rząd przyjął dziś pierwsze rekomendacje zmian w prawie dot. pijanych kierowców. Premier reaguje wówczas, gdy ktoś straci życie – akcentuje pos. Andrzej Adamczyk i przypomina że PiS już pod koniec 2012 roku proponowało zaostrzenie przepisów za jazdę po pijanemu.

Rząd chce aby kierowca, który po raz pierwszy zostanie przyłapany na prowadzeniu pod wpływem alkoholu stracił prawo jazdy minimum na 3 lata i zapłacił nawiązkę – co najmniej 5 tys. zł.

Osoba, która po raz drugi zostałaby przyłapana na jeździe pod wpływem alkoholu traciłaby prawo jazdy na minimum 5 do 15 lat. Ponadto od 2015 roku każdy pojazd obowiązkowo będzie musiał być wyposażony w alkomat.

– Dziś Donald Tusk się zradykalizował, ale jest pytanie, czy tej determinacji wystarczy premierowi na kolejne dni? Czy wszystko to, co dzisiaj zdeklarował zostanie przeprowadzone? Przypomnę, że PiS proponowało zaostrzenie przepisów w tej sprawie już w grudniu, bądź listopadzie 2012 roku. Zgłosiliśmy propozycje zmian m.in. w Kodeksie karnym w ustawie Prawo o ruchu drogowym, ustawie o kierujących pojazdami. Trzeba było, niestety, ogromnej tragedii ludzkiej w Kamieniu Pomorskim. Smutno mi, że premier polskiego rządu reaguje wówczas, gdy ktoś starci życie – powiedział pos. Andrzej Adamczyk.

Poseł Andrzej Adamczyk akcentuje, że cała sprawa przypomina sytuację z powodzią w naszym kraju.

– Przed kilkoma laty, dokładnie w 2010 roku mieliśmy bardzo podobna sytuację. Były powodzie, wylewały rzeki, i nagle premier postanawia: w Sejmie znajdą się projekty ustaw, które ograniczą możliwość inwestowania na terenach zalewowych. Mało tego, obiecano pomoc powodzianom. I cóż się od tego czasu stało? Nic się nie stało. Przyjęto projekty ustaw, ale jak nikłe były nakłady na inwestycje przeciwpowodziowe przed dwoma laty, tak małe były w 2013 i takie same będą w 2014 roku. To pijarowe odbijanie się od ściany do ściany – dodał pos. Andrzej Adamczyk.

RIRM

drukuj