fot. PAP

Złożono 1,5 tys. protestów ws. wyborów samorządowych

Do sądów okręgowych w całym kraju wpłynęło prawie 1,5 tys. protestów w sprawie zakończonych wyborów samorządowych – to trzy razy więcej niż w 2010 r.

Zarzuty dotyczą liczenia głosów, braku właściwych kart do głosowania, celowego unieważniania głosów, nieprawidłowości w komisjach czy kupowania głosów.

Sądy wskazują na braki formalne w wielu wnioskach. Jeżeli skarżący ich nie uzupełnią, ich protesty nie będą rozpatrywane.

W związku z dużą skalą nieprawidłowości, do jakich doszło podczas wyborów samorządowych, politycy przygotowują propozycje zmian w kodeksie wyborczym.

Poseł Beata Kempa z Solidarnej Polski podkreśla, że zmiany powinny być fundamentalne.

Pierwsza podstawowa sprawa to brak definicji karty wyborczej – ona musi być. Druga – głosy nieważne. Komisja powinna mieć obowiązek podawania, z jakich przyczyn są w ogóle głosy nieważne. Trzecia propozycja to jeden wspólny sąd, który oceniłby sytuację w skali kraju, nie poszczególne, pojedyncze sądy w okręgach, ale jeden wspólny sąd, który mógłby się wypowiedzieć ewentualnie na temat ważności bądź nieważności wyborów na terenie całego kraju. Chodzi o to, aby protesty spływały do jednego gremium tak, żeby można było ocenić skalę zjawiska – powiedziała poseł Beata Kempa.

Termin składania protestów związanych z przebiegiem I tury wyborów samorządowych, minął w poniedziałek. Sąd okręgowy rozpoznaje je w postępowaniu nieprocesowym, w ciągu 30 dni po upływie terminu do wnoszenia protestów, w składzie 3 sędziów, z udziałem komisarza wyborczego, przewodniczących właściwych komisji wyborczych lub ich zastępców.

RIRM

drukuj