fot. PAP/Tomasz Gzell

Niemcy odznaczą Małgorzatę Gersdorf. Uzasadniają to „wyjątkowym zaangażowaniem na rzecz demokracji, sprawiedliwości i praworządności”

Niemcy odznaczają byłą prezes Sądu Najwyższego, Małgorzatę Gersdorf. Pod koniec stycznia w Berlinie sędzia odbierze Nagrodę im. Fritza Sterna. Sędzia Gersdorf zostanie uhonorowana  za „wyjątkowe zaangażowanie na rzecz demokracji, sprawiedliwości i praworządności”. Pani sędzia jest raczej symbolem upolityczniania wymiaru sprawiedliwości – mówią połowie opozycji.

Małgorzata Gersdorf w latach 2014-2020 była Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego. Należała do zdecydowanych przeciwników reform w wymiarze sprawiedliwości, wprowadzonych przez Zjednoczą Prawicę. Ze świeczką uczestniczyła  w protestach przed Sądem Najwyższym – przypomina poseł Kacper Płażyński z PiS.

– Jeszcze nie było sędziego na tak wysokim stanowisku, który by tak zaangażował czy obniżył rangę czy zaufanie do sądownictwa w Polsce, jak pani Gersdorf – zaznacza Kacper Płażyński.  

To prezes Gersdorf zwołała posiedzenie trzech Izb Sądu Najwyższego, które podważyły legalność zmian w Krajowej Radzie Sądownictwa i status powoływanych przez Radę sędziów. Izby podjęły uchwały wkraczające w kompetencje Trybunału Konstytucyjnego. Sędzia Gersdorf m.in. za te działania otrzyma od Niemców nagrodę.

– Każda nagroda przyznana przez niezależną organizację w danym kraju jest godna uwagi, jeżeli to jest kraj, który wchodzi w skład np. Unii Europejskiej – tak ten fakt komentuje poseł Koalicji Obywatelskiej, Jacek Karnowski.

Nagrodę imienia Fritza Sterna, niemieckiego Żyda urodzonego we Wrocławiu, przyznają  Berlińsko-Brandenburska Akademia Nauk i Bard College Berlin. Małgorzatę Gersdorf doceniono m. in za  obronę praworządności, niezależności sądownictwa oraz zasad demokracji. Podkreślono jej konsekwentne sprzeciwianie się naciskom politycznym zmierzającym do osłabienia wymiaru sprawiedliwości.

– Pytanie, czy to jest praworządność i sądownictwo na rzecz Niemców, czy Polaków? Bo jeśli Polaków, to ta nagroda jest przestrzelona, a jeśli Niemców – to mamy większy skandal dyplomatyczny – mówi Michał Nieznański z Konfederacji.

Michał Nieznański podkreśla, że polski urzędnik nie powinien przyjmować nagród od obcych państw. Podobnie uważa poseł PiS, Kacper Płażyński.

Niemcy dają nagrody tym, którzy działają na ich rzecz, a nie na rzecz praworządności w Polsce – podkreśla Kacper Płażyński.   

Politolog dr Andrzej Skiba zwraca uwagę, że przyjmowanie nagród od zagranicznych instytucji może oznaczać, że ktoś działa w interesie państwa, z którego pochodzi dana nagroda.

– Warto w takich sytuacjach zastanowić się, jaki interes może mieć fundator danej nagrody, co chce uzyskać poprzez wyniesienie, odznaczenie postaci budzącej duże emocje społeczne  – wskazuje dr Andrzej Skiba.

Laureat Nagrody im. Fritza Sterna otrzyma 10 tys. euro, czyli ponad 42 tysiące złotych.

TV Trwam News

drukuj