fot. https://pixabay.com/

Wzrasta liczba tzw. legalnych aborcji w Polsce. Szpitale, które odmawiają zabijania dzieci nienarodzonych, muszą się liczyć z represjami ze strony NFZ

Drastycznie rośnie liczba dzieci uśmierconych w polskich szpitalach. W 2024 roku dokonano 885 tzw. legalnych aborcji. To dwa razy więcej niż rok wcześniej i pięć razy więcej niż w 2022 roku.

W 2024 roku w polskich szpitalach odebrano życie 885 dzieciom nienarodzonym. Prawie wszystkie przypadki zakwalifikowano jako zagrożenie życia lub zdrowia matki. Podwojenie liczby tzw. aborcji to efekt nielegalnych wytycznych minister zdrowia, Izabeli Leszczyny, wydanych za zgodą Premiera Donalda Tuska. Dopuszczają tzw. aborcję w związku z zagrożeniem zdrowia psychicznego kobiety na podstawie zaświadczenia od psychiatry – alarmuje mec. Katarzyna Gęsiak z Instytutu Ordo Iuris.

– Nie podejmuje się żadnego leczenia psychiatrycznego kobiet. Po prostu bardzo często nawet na pierwszej wizycie takie zaświadczenia są wystawiane. Łatwość, dostępność takich zaświadczeń, jak się okazuje, przekłada się na te liczby – zaznacza mec. Katarzyna Gęsiak.

Liczba tzw. legalnych aborcji zbliża się do poziomu sprzed orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który uznał tzw. aborcję eugeniczną za niezgodną z konstytucją. Przyzwolenie na zabijanie dzieci nienarodzonych wbrew konstytucji dają politycy koalicji rządowej, którym nie przeszkadza wzrost liczby mordowanych dzieci.

– Pewnie wynika to ze stanu zdrowia pacjentek, które tej aborcji dokonywały i z decyzji lekarzy, więc nie widzę w tym nic zdrożnego – przyznaje poseł Lewicy, Dariusz Wieczorek.

– Przede wszystkim to nigdy nie powinna być decyzja polityków. To zawsze trudna decyzja każdej kobiety – mówi poseł Koalicji Obywatelskiej, Adrian Witczak.

Na pytania redakcji TV Trwam w sprawie tragicznych konsekwencji nielegalnych wytycznych nie chcieli odpowiadać wiceministrowie zdrowia na konferencji poświęconej opiece okołoporodowej.

– Dzisiejszym tematem spotkania nie jest temat, który pani poruszyła – stwierdził Tomasz Maciejewski, wiceminister zdrowia.

Szpitale, które odmawiają realizacji nielegalnych wytycznych w sprawie tzw. aborcji są karane przez NFZ. Do zabijania dzieci nienarodzonych dochodzi już nawet na Podkarpaciu, gdzie przez lata nie odnotowywano takich przypadków – mówi red. Rafał Stefaniuk z „Naszego Dziennika”.

– Aborcja staje się teraz w Polsce najważniejszym świadczeniem, ponieważ szpital może nie prowadzić porodówki, ale nie może odmówić wykonania aborcji. Jeżeli szpital jednak odmawia, wtedy musi liczyć się z kontrolami i karami – podkreśla red. Rafał Stefaniuk.

Resort zdrowia umywa ręce od represji stosowanych wobec lekarzy i szpitali.

– To są działania prowadzone przez NFZ na podstawie obowiązujących przepisów – przekonuje Jakub Gołąb, rzecznik Ministerstwa Zdrowia.

Szpitale są karane z automatu, bez weryfikacji, co było powodem odmowy przeprowadzenia tzw. aborcji.

– Mogą to być absolutnie przesłanki medyczne, które ze względu na zdrowie kobiety tak naprawdę uniemożliwiają przeprowadzenie aborcji w jej przypadku. Natomiast NFZ tego nie bada – zwraca uwagę mec. Katarzyna Gęsiak.

Nielegalne wytyczne ministerstwa zmuszają też medyków do działania wbrew swojemu sumieniu. Jeśli dla rządzących tzw. aborcja jest priorytetem, to czeka nas zagłada narodu – wskazuje Miłosz Tamulewicz z Konfederacji.

– Jeżeli z jednej strony zachęcamy kobiety do aborcji, z drugiej strony likwidujemy porodówki i każemy kobietom rodzić na SOR-ach, to jaki będzie efekt na demografię, o której tak wszyscy gardłują? Moim zdaniem efekt na demografię będzie tragiczny – zaznacza Miłosz Tamulewicz.

Najwięcej tzw. aborcji dokonuje się w województwach mazowieckim i dolnośląskim.

TV Trwam News

drukuj