fot. PAP/Darek Delmanowicz

Zimowa pomoc bezdomnym

Zima to najtrudniejszy okres do przeżycia dla bezdomnych. W związku z tym od listopada strażnicy miejscy i pracownicy socjalni codziennie odwiedzają koczowiska, puste budynki czy zaułki ulic. Oferują pomoc i ciepłe posiłki. Mimo niższych temperatur wielu bezdomnych nie chce przenieść się do noclegowni.

Prowizoryczne szałasy, altanki, nieogrzewane pomieszczenia – w takich warunkach na co dzień żyją bezdomni. Jak tłumaczy Anna Nowaczyk z poznańskiej straży miejskiej, w stolicy Wielkopolski „pod chmurką” żyje około 200 bezdomnych.

– Kilka lat temu powstała mapa bezdomności, na którą nanosimy miejsca, w których wiemy, że będą tam osoby bezdomne. Na pewno proponujemy, a wręcz nakłaniamy do tego, aby osoby bezdomne skorzystały z miejsc noclegowych – mówi Anna Nowaczyk.

Niestety, zdecydowana większość bezdomnych nie chce skorzystać z noclegowni czy ośrodka dla bezdomnych. Powód? W tego typu ośrodkach nie można nadużywać alkoholu.

– Po pierwsze, trzeba być trzeźwym. Trzeźwym w takim sensie, żeby nie być pod wpływem alkoholu. Jeżeli ten warunek jest spełniony i osoba faktycznie jest osobą bezdomną, to może prosić o pomoc. Może przyjść i skorzystać z tej pomocy – tłumaczy Wiesława Cieślik, kierownik ośrodka dla bezdomnych  nr 1 w Poznaniu.

Drugim powodem, dla którego osoby bezdomne nie chcą przenosić się do noclegowni, to niezależność. Bezdomni, tak jak każdy z nas, cenią sobie prywatność, chcą być samodzielni. Nie chcą przebywać w przepełnionych budynkach. Powody bezdomności są różne – dodaje.

– Na samym początku transformacji trafiały do nas osoby, które całe życie mieszkały w hotelach robotniczych czy w domach dziecka. Dzisiaj trafiają ludzie, którzy nie mają czym zapłacić za czynsz, są wyeksmitowani – mówi Wiesława Cieślik.

Właśnie z powodu eksmisji do poznańskiego ośrodka dla bezdomnych trafił Miłosz. Powoli wychodzę na prostą – wyjaśnia.

– Jestem zadowolonym człowiekiem akurat teraz. Miałem kiedyś traumatyczne przejścia, np. rodzinne. Tu jestem sam i sobie daję radę – mówi podopieczny poznańskiego ośrodka.

Schronienie przed zimą bezdomni z Poznania i okolic mogą znaleźć w ośrodku Monar przy ulicy Borówki, w ośrodku dla bezdomnych przy ulicy Michałowo czy w poznańskiej ogrzewalni. W Monarze w tej chwili przebywa ponad 80 osób. W ośrodku dla bezdomnych nr 1 także jest komplet.

– Na dzisiaj mamy 95 osób i właściwie wszystkie miejsca są wykorzystane – informuje Wiesława Cieślik.

Mimo to, jeśli do ośrodka zgłosi się bezdomny w godzinach popołudniowych, dostanie nocleg. Ośrodki dysponują dodatkowymi tzw. miejscami interwencyjnymi. Tam umieszcza się osobę potrzebującą, a na następny dzień szuka się jej miejsca w innym ośrodku. Na czas poszukiwań bezdomny zostaje w miejscu, do którego przyszedł.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj