„Zawieśmy spłaty kredytów dla rolników dotkniętych embargiem”

PiS chce, by Sejm zajął się projektem ws. zawieszenia na rok spłaty rolniczych kredytów. Przewodniczący KP PiS poseł Mariusz Błaszczak zapowiedział, że będzie składał do marszałek Ewy Kopacz wniosek, by projekt w tej sprawie był rozpatrywany już na najbliższym posiedzeniu Sejmu.

Wspomniane posiedzenie jest planowane w dniach 27-29 sierpnia.

Realizacja propozycji ma pomóc przetrwać rolnikom, w tym sadownikom „najgorszy czas” w związku z rosyjskim embargiem na warzywa i owoce  – tłumaczy europoseł Ryszard Czarnecki.

– To da oddech rolnikom przez rok, a za rok banki i tak otrzymają to, co miały otrzymać, ale z tytułu unijnych rekompensat. A więc rolnicy tych pieniędzy nie otrzymają, banki je dostaną, a więc nie będą „płakać”, że są stratne, a na to pójdą środki z Brukseli. Jednym słowem: rolnik, syty, bankowa owca cała i o to przecież chodzi – mówi polityk.

To rozwiązanie awaryjne wobec tych gospodarstw, które nagle znalazły się w sytuacji niezdolności do spłaty kredytów – tłumaczy europoseł Janusz Wojciechowski.

– Chcemy zapobiec takiej sytuacji,  żeby wskutek tego rosyjskiego embarga nie dochodziło do licytacji gospodarstw rolnych – bo takie sytuacje grożą. To mogą być tysiące takich przypadków, więc chcemy rolników przed tym ratować i stąd projekt takiej ustawy. Jest on zgodny z tym, co już jest w polskim systemie prawnym, z konstytucją, nie powoduje bezpośrednich skutków dla budżetu państwa – zapewnia eurodeputowany.

Komisja Europejska zapowiedziała już, że w nadchodzącym tygodniu podejmie decyzje w sprawie nadzwyczajnych środków wsparcia dla plantatorów w UE, którzy ponieśli największe straty z powodu rosyjskiego embarga.

Paweł Kowal, były europoseł, zauważa że zarówno odszkodowania, jak i zawieszanie spłat kredytu to instrumenty, które mogą pomóc – jednak podstawowe z punktu widzenia przyszłości polskiego rolnictwa byłyby nowe rynki zbytu.

– Rosja jest trudnym partnerem. Nie możemy – nawet, gdyby były lepsze czasy – aż w takim stopniu być uzależnionymi od jednego rynku. Dlatego dzisiaj kluczową sprawą jest, tak naprawdę już kilka miesięcy temu, było poszukiwanie rynków zbytu dla polskich produktów, podzielenie tej góry jabłek na różnych odbiorców, otwieranie rynków takich jak: Chiny, Kazachstan, Korea. Tam są pewne możliwości, ale my przez lata szliśmy na łatwiznę. A nie trzeba było Sherlocka Holmesa,  żeby wiedzieć, że prędzej czy później Rosja stosuje swoją grę-wojnę handlową wobec różnych sąsiadów od zawsze. To nic nowego. Problemem jest, że nie szukano rynków zbytu. Dodatkowe instrumenty są ważne, ale nie załatwią one strategicznie spraw polskiego rolnictwa – podkreśla polityk.

7 sierpnia Rosja poinformowała, że wprowadza zakaz importu owoców, warzyw, mięsa, drobiu, ryb, mleka i nabiału z USA, Unii Europejskiej, Australii, Kanady oraz Norwegii. Embargo ma obowiązywać przez rok. To odpowiedź Rosji na wcześniej nałożone na nią sankcje przez USA oraz UE, w związku z rolą Moskwy w konflikcie na Ukrainie.

 

 

RIRM/TV Trwam News

drukuj