fot. PAP/Marcin Onufryjuk

Zarzuty zniszczenia mienia za próbę usunięcia części zapory z drutu kolczastego na granicy z Białorusią

Jako zniszczenie mienia zakwalifikowała policja działanie trzynastu osób, które w minioną niedzielę próbowały odciąć fragment zapory z drutu kolczastego na granicy z Białorusią, w okolicy wsi Szymaki. Wszyscy zatrzymani usłyszą takie zarzuty.

„Z zatrzymanymi osobami wykonywane są czynności związane z ogłoszeniem zarzutów i przesłuchaniem w charakterze podejrzanych. Zarzuty z art. 288 kk” – poinformował w poniedziałek po południu rzecznik podlaskiej policji Tomasz Krupa.

Przy takiej kwalifikacji prawnej grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia; w przypadku mniejszej wagi sprawca może być skazany na grzywnę, ograniczenie wolności lub do roku więzienia.

Policja nie podaje, na jaką kwotę wycenione zostały straty materialne; rano w poniedziałek informowała, że z zawiadomienia, które dostała wynikało, że wartość zniszczonego mienia wskazywała, iż doszło do przestępstwa.

Według polskiego prawa, zniszczenie lub uszkodzenie mienia o wartości do 500 zł jest wykroczeniem, a występkiem (przestępstwem) powyżej tej kwoty. Według informacji PAP ze źródeł zbliżonych do sprawy, zniszczenia zapory z drutu kolczastego zostały wycenione na ok. 600 zł.

Do incydentu doszło w niedzielę po południu. Jak widać na nagraniach umieszczonych w mediach społecznościowych, grupa osób weszła na pas drogi granicznej, użyła nożyc do metalu, zaczepiła liny i próbowała rozerwać zasieki z drutu kolczastego.

Straż Graniczna ustala, czy doszło do bezprawnego wejścia na pas drogi granicznej. Zwykle SG sama karze osoby, które naruszyły ten przepis mandatami po 500 zł, ale może też skierować do sądu wnioski o ukaranie grzywnami.

Według oświadczeń osób uczestniczących w tej akcji zamieszczonych w mediach społecznościowych, był to „akt obywatelskiego nieposłuszeństwa”, w celu wyrażenia sprzeciwu „wobec okrutnej polityki rządu” i „zamykania granicy przed osobami, które uciekają ze swoich krajów w obawie przed torturami lub ewentualną śmiercią”.

„Chcemy pokazać solidarność z nimi, jesteśmy gotowi ponieść za to konsekwencje” – mówiły uczestniczki akcji.

W Usnarzu Górnym k. Krynek (Podlaskie) od ok. trzech tygodni koczuje grupa imigrantów. Według SG, są tam 24 lub nieco więcej osób, fundacja Ocalenie, której pracownicy i wolontariusze są w Usnarzu Górnym, czyli po polskiej stronie i komunikują się z imigrantami za pomocą megafonów, otrzymuje od nich informacje, że w obozie są 32 osoby i wszystkie pochodzą z Afganistanu. Grupa nie może przejść do Polski, uniemożliwia to SG i wojsko. Nie może się też cofnąć, bo jest blokowana przez służby białoruskie.

Na granicy z Białorusią trwa budowa ogrodzenia o wysokości 2,5 metra, powstającego z dwóch zwojów kolczastego drutu (nakładanych jeden na drugi) opartego o stalowe słupy. W miejscu incydentu takiego ogrodzenia jeszcze nie było, są tam zasieki z pojedynczych zwojów takiego drutu, o wysokości ok. półtora metra.

Jak podała SG, minionej doby jej funkcjonariusze udaremnili 74 próby nielegalnego przekroczenia granicy z Białorusi do Polski. Zatrzymali trzy osoby podejrzane o pomoc nielegalnym imigrantom w przekroczeniu granicy; to dwaj Polacy i Uzbek, którzy – jak podała SG – próbowali wywieźć spod granicy grupę nielegalnych imigrantów z Iraku, Somalii i Libanu.

PAP

drukuj