fot. Nasz Dziennik

Zapowiada się kolejny protest lekarzy

Szykuje się kolejny protest lekarzy, co przełoży się na dłuższe kolejki do specjalistów. Porozumienie Rezydentów i  Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy przy wsparciu Naczelnej Izby Lekarskiej namawiają medyków do Akcji Zdrowa Praca. Lekarze chcą skrócenia czasu pracy oraz wyegzekwowania stałego wzrostu nakładów na służbę zdrowia.

W lutym ubiegłego roku porozumieniem zakończył się protest lekarzy rezydentów. Wówczas rząd przystał na postulaty młodych medyków.

„Po długich i niełatwych rozmowach udało nam się wypracować kompromis” – mówił prof. Łukasz Szumowski, minister zdrowia.

Rząd przystał na podwyżki dla rezydentów i wzrost nakładów na służbę zdrowia do 6 proc. PKB w 2024 roku. Jak powiedział Michał Matuszewski z Porozumienia Rezydentów, nie widać zapowiadanej poprawy.

„Podwyżki nie są priorytetem, priorytetem jest wzrost nakładów na ochronę zdrowia. Do tej pory nie stało się to poprzez kreatywną księgowość, te nakłady, które chcielibyśmy, cały czas nie są wystarczające” – dodał Michał Matuszewski.

Problem widzi Naczelna Izba Lekarska, która również chce wznowienia protestu. Obecnie dodatkowe środki na służbę zdrowia uzależnione są od sytuacji gospodarczej – podkreślił doktor Michał Bulsa z prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej.

„Wszystkim lekarzom i negocjatorom porozumienia zależało na tym, że nie zależnie od koniunktury i dekoniunktury państwo oddawało coraz większe środki, bo to by gwarantowało dojście do jak najwyższych wskaźników PKB na zdrowie, a to by mogło dopiero spowodować, że niezależnie czy mamy dużo pieniędzy czy nie, to w tym momencie pacjent będzie zabezpieczony” – zaznaczył Michał Bulsa.

Lekarze zapowiadają powrót do swojego postulatu zwiększenia nakładów o 6,8 proc. PKB w ciągu 3 lat. Jak mówią, unormować należy czas pracy, gdyż lekarze często przemęczeni są nadmierną pracą. W proteście medycy ograniczą czas pracy do 48 godzin tygodniowo, wypowiadając do końca sierpnia klauzule opt-out.

Wraz z październikiem rezygnować będą z dodatkowych prac. Jak podkreślał w „Rozmowach niedokończonych” wiceminister zdrowia Waldemar Kraska, wyższa liczba godzin wynika z braku specjalistów. Ministerstwo wprowadza już odpowiednie zmiany.

„Mówienie tylko 48 godzin przy obecnej liczbie lekarzy nie jest takim dobrym rozwiązaniem. Zwiększyliśmy ilość studentów, którzy kończą uniwersytety medyczne prawie o 2 tysiące miejsc” – powiedział Waldemar Kraska.

Ministerstwo Zdrowia liczy, że do 2028 roku lekarzy będzie na tyle dużo, że klauzula opt-out stanie się zbędna. Braki kadrowe zauważalne są także w ratownictwie medycznym.

„W ostatnim czasie bardzo głośno jest o tym, że nie ma lekarzy w karetkach, nie ma również ratowników medycznych” – zaznaczył Michał Matuszewski.

Jak zauważył poseł Kukiz’15 Jarosław Sachajko, pomimo podwyżek polscy lekarze często wybierają pracę za granicą.

„Bo ten rozdźwięk między zarobkami w Polsce, a zarobkami za granicą jest 3krotny, 4krotny i lekarze pracują na dwóch etatach, to jest dla nas zagrożenie” – dodał Jarosław Sachajko.

W większości młodzi lekarze uczą się w Polsce na koszt podatników. Adwokat Iwona Tworzydło-Woźniak podkreśliła, że rząd podwyżki uzależnił od pracy na rzecz polskich obywateli.

„Zagwarantowane zostało odpowiednie wynagrodzenie dla lekarzy odbywających specjalizację, jak również lekarzy, którzy po ukończeniu specjalizacji zobowiązaliby się wykonywać taką pracę w publicznych placówkach służby zdrowia w Polsce” – mówiła Iwona Tworzydło-Woźniak.

W ciągu ostatnich 5 lat liczba rezydentów wzrosła z 15 do 18 tys. osób. Obecnie rezydent może zarobić około 6 tys. złotych z tytułu realizacji szkolenia specjalizacyjnego, czyli za jeden etat i dwa dyżury w miesiącu.

TV Trwam News/RIRM

drukuj