Zambia: zmarł były prezydent Edgar Lungu
W szpitalu w Pretorii w Republice Południowej Afryki, w wieku 68 lat zmarł były prezydent Zambii Edgar Lungu – poinformowała w czwartek jego córka, Tasila Lungu Mwansa.
Edgar Lungu był szóstym prezydentem Zambii, a urząd ten pełnił od 26 stycznia 2015 roku do 24 sierpnia 2021 roku.
Mimo licznych zarzutów o korupcję, procesów wytoczonych jego rodzinie, która miała trudności z udowodnieniem źródeł pochodzenia znacznego majątku, Edgar Lungu był w Zambii bardzo popularną postacią.
Planował ubiegać się o kolejną kadencję, ale w grudniu 2024 roku Trybunał Konstytucyjny uznał, że nie może, bo już pełnił dwie, a konstytucja Zambii na trzy nie pozwala. Edgar Lungu pierwszą kadencję sprawował tylko półtora roku po wygranych w styczniu 2015 roku wyborach uzupełniających przeprowadzonych po śmierci prezydenta Michaela Saty. W sierpniu 2016 roku wygrał kolejne i był prezydentem Zambii aż do 2021 roku.
Nie mogąc ubiegać się o prezydenturę w 2026 roku, planował wystawić i wspierać bliskiego sobie kandydata, który realizowałby jego program. Plan ten miał olbrzymią szansę, by się ziścić, ponieważ obecny prezydent Hakainde Hichilema, wieloletni rywal E. Lungu, wprowadził odważne reformy gospodarcze, tłumaczone społeczeństwu jako naprawa zniszczeń pozostawionych przez poprzednika, ale nie zdołały one ożywić gospodarki, a sprawiły, że wielu Zambijczyków znalazło się w gorszej sytuacji niż podczas rządów E. Lungu.
Edgar Lungu był prawnikiem z wykształcenia i przez wiele lat, nim zaangażował się w politykę, pracował jako adwokat. Gdy zrezygnował z adwokatury, wstąpił do rządzącego Zambią Frontu Patriotycznego (PF). Szybko piął się w partyjnych i rządowych strukturach. Był wiceministrem w biurze jedynego w historii Zambii białego wiceprezydenta kraju, Guya Scotta. Później został ministrem spraw wewnętrznych, obrony i sprawiedliwości.
Po jego śmierci prezydent Hakainde Hichilema w oficjalnym oświadczeniu wyraził głęboki smutek w imieniu narodu i wezwał wszystkich Zambijczyków do zjednoczenia się, niezależnie od przynależności politycznej lub osobistych przekonań, „aby uczcić pamięć i dziedzictwo człowieka, który niegdyś piastował najwyższy urząd w kraju”.
PAP



