fot. pixabay.com

Zambia: rząd wprowadził ośmiogodzinne przerwy w dostawie prądu

Rząd Zambii wprowadził od poniedziałku ośmiogodzinne przerwy w dostawie prądu, uzasadniając to niskim poziomem rzek zasilających krajowe elektrownie. Obecny przepływ wody w rzece Zambezi, zasilającej elektrownię na sztucznym jeziorze Kariba jest ponad trzykrotnie niższy niż rok wcześniej i wciąż spada.

Zasobami Zambezi i wytwarzaną przez elektrownię Kariba energią dzielą się Zambia i Zimbabwe. W tym drugim kraju już w październiku 2023 roku pojawiły się 20-godzinne przerwy w dostawie prądu.

Przy pełnej pracy sześciu zainstalowanych turbin zapora Kariba powinna wytwarzać około 30 proc. całkowitej mocy produkowanej w Zambii, czyli około 3 400 MW i około 50 proc. mocy Zimbabwe.

Jednak tama nie dostarcza przewidywanej energii i oba kraje będą musiały polegać na jej imporcie. Ale przez suszę, całe południe kontynentu odczuwa brak wody i prądu.

Niebezpiecznie niski jest poziom wody w tamach Namibii. Według Andriesa Koka, rzecznika krajowego przedsiębiorstwa wodociągowego, główny zbiornik zaopatrujący stolicę kraju, Windhoek, jest zapełniony jedynie w 11 procentach, a inna dostarczająca stolicy wodę tama Omatako jest pusta.

Największa gospodarka Afryki, RPA, również doświadcza kryzysu energetycznego, który skutkuje częstymi przerwami dostaw prądu. Rząd w Pretorii w obliczu kryzysu i dopingowany zbliżającymi się wyborami powszechnymi zdecydował się na inwestycje w energię jądrową i fotowoltaikę.

Jedynym krajem regionu, który ma nadwyżki energii i może ją eksportować do sąsiadów jest Mozambik. Wynika to z niskiego wskaźnika elektryfikacji – tylko 40 proc. ludności Mozambiku ma dostęp do energii elektrycznej.

PAP

drukuj