Wygaszanie kapituły

Dowódca legendarnej obrony pałacyku Michla na Woli generał Janusz Brochwicz-Lewiński wyrzucony z prezydenckiej Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari

Kapituła Orderu Virtuti Militari nie będzie uzupełniana, mimo że ciągle otwarta jest kwestia odebrania orderu żołnierzom LWP, którzy dostali go za „utrwalanie władzy ludowej”. W liczącej zgodnie z przepisami sześciu członków Kapitule Orderu Virtuti Militari jest już połowa wakatów. Co więcej, ostatnio prezydent Bronisław Komorowski podziękował za współpracę gen. Januszowi Brochwicz-Lewińskiemu.

Taka sytuacja zdarzyła się po raz pierwszy. Do tej pory praktyką było przedłużanie kolejnych kadencji w kapitule, a członkostwo miało charakter dożywotni.

Generał bryg. Janusz Brochwicz-Lewiński nie został odwołany ze stanowiska członka Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari, natomiast 17 czerwca 2014 r. wygasła pięcioletnia kadencja pana generała – tłumaczy „Naszemu Dziennikowi” Biuro Prasowe Kancelarii Prezydenta.

Dlaczego tak się stało? Nie wiadomo. Sam Brochwicz-Lewiński nie komentuje tej sprawy. Wiadomo, że kancelaria przekazała generałowi list z podziękowaniami.

Ale pojawiły się też głosy, że prezydent nie widział dalej miejsca dla Brochwicz-Lewińskiego z powodu jego sympatii dla Lecha Kaczyńskiego. To on powołał generała 17 czerwca 2009 r. w skład kapituły. Po katastrofie smoleńskiej podczas przyspieszonej kampanii prezydenckiej wszedł w skład warszawskiego Społecznego Komitetu Poparcia Jarosława Kaczyńskiego na Urząd Prezydenta RP. Zasiadał także w Komitecie Honorowego Poparcia Prawa i Sprawiedliwości podczas wyborów parlamentarnych w 2007 roku. Generał Brochwicz-Lewiński wystosował ostatnio list z okazji rocznicy urodzin prezydenta Kaczyńskiego. I to mógł być bezpośredni powód wygaszenia mandatu w kapitule, mimo że wcześniej ze strony prezydenta nie sygnalizowano takiego zamiaru.

Służby prasowe prezydenta przyznają, że konsekwencją nieprzedłużenia kadencji gen. Brochwicz-Lewińskiego „są aktualnie trzy wakujące stanowiska”. Dotychczas prezydent Rzeczypospolitej Polskiej nie podjął decyzji o ewentualnych powołaniach na nieobsadzone stanowiska w Kapitule Orderu Wojennego Virtuti Militari – zaznacza Biuro Prasowe Kancelarii Prezydenta.

I wszystko wskazuje na to, że takie decyzje nie zapadną.

Jak nieoficjalnie dowiedział się „Nasz Dziennik”, nieprzedłużenie członkostwa gen. Lewińskiemu jest efektem działań kancelarii prezydenckiej zmierzającej do „wygaszania” kapituły. Dlaczego? Koronny argument, który jest podawany, to przepis ustawy o orderach i odznaczeniach mówiący, iż Order Virtuti Militari ma w praktyce charakter historyczny. To order wojenny i może być nadawany tylko przez pięć lat po jej zakończeniu.

Co prawda polscy żołnierze biorą udział w wielu misjach wojskowych, uczestnicząc w regularnych walkach wojennych. Ale jak zaznacza konstytucjonalista Ryszard Piotrowski (UW), pod względem prawnym nie mamy do czynienia ze stanem wojny, mimo że de facto tak jest. Zwraca uwagę, że takie rozwiązanie – order VM tylko za zasługi wojenne – przyjął ustawodawca. Można ewentualnie polemizować, czy była to słuszna decyzja.

Rodzi to pewne konsekwencje dla kapituły, która może się okazać w pewnym momencie niejako niepotrzebna. Przynajmniej takie stanowisko zajmuje faktycznie Kancelaria Prezydenta.

Jednak, jak zwracają uwagę kombatanci, ciągle otwarta pozostaje kwestia weryfikacji co najmniej kilkuset nadań Orderu Virtuti Militari z okresu komunistycznego.

Ostatnio kapituła poruszyła kwestię odznaczenia Virtuti Militari pięciu milicjantów i żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, którzy wzięli udział w zabiciu mjr. Mariana Bernaciaka „Orlika” w 1946 roku. A to tylko wierzchołek góry lodowej. W tym czasie przyznano ich o wiele więcej za tego typu zasługi dla „utrwalania” władzy komunistycznej. – To są co najmniej setki przypadków – podkreśla historyk Leszek Żebrowski.

W okresie 1943-1989 nadano łącznie 5167 orderów Virtuti Militari, w tym najwięcej najniższej szarży Krzyży Srebrnych (V klasy) – 4852.

Doradca prezydenta Waldemar Strzałkowski przyznaje, że doszło w tym przypadku do sprzecznych z prawem nadań. – To były po prostu nieprawidłowe nadania, Rada Państwa nie miała prawa nadania, miała tylko kapituła, która urzędowała przy rządzie na uchodźstwie – stwierdza. Dopytywany, czy pójdą za tym jakieś działania, stwierdza, że to delikatna sprawa. – To nie jest wcale takie łatwe, to jest szalenie delikatna sprawa – tłumaczy.

– Procedura i warunki nadawania orderów w Związku Sowieckim i w okresie państwa komunistycznego miały się nijak do procedur przedwojennych, to jest naprawdę niewiarygodne, że państwo polskie nic z tym dotychczas nie zrobiło – mówi dr Maciej Korkuć z IPN.

W jego ocenie, powinno się rozwiązać ten problem na drodze ustawowej, odbierając, po weryfikacji, order Virtuti Militari osobom, które dostały go niegodnie.

Kombatanci wskazują, że jest także do załatwienia sprawa weryfikacji kawalerów Orderu Virtuti Militari, którzy zginęli podczas Powstania Warszawskiego. Czy żołnierze AK będą interweniować w tej sprawie? Pytany o to rzecznik Światowego Związku Żołnierzy AK Władysław Filipkowski odpowiada, że jak dotąd nie sygnalizowano takich problemów. Ale związek powinien się odnieść do tej sprawy po wakacjach.

Piotrowski zaznacza, że w świetle przepisów prezydent może podejmować decyzje dotyczące Orderu Virtuti Militari również bez udziału kapituły, gdyby ta np. nie mogła funkcjonować.

W skład Kapituły Orderu Virtuti Militari wchodzą: gen. Zbigniew Ścibor-Rylski (II kadencja od 2010 r.), ppłk Zygmunt Gebethner (II kadencja od 2006 r.), ppłk Eugeniusz Guzek (od 2010 r.). W styczniu br. zmarł kanclerz kapituły gen. Stefan Bałuk (II kadencja od 2009 r.). Od tamtego czasu stanowisko to nie jest obsadzone.

Zenon Baranowski

Źródło: Nasz Dziennik

drukuj