fot. sxc.hu

Wybory prezydenckie na Litwie

Ubiegająca się o reelekcję Dalia Grybauskaite jest faworytką niedzielnych wyborów prezydenckich na Litwie. O najwyższy urząd w państwie walczy z nią sześciu rywali. Wybory poprzedziła bezbarwna kampania spowodowana zakazem reklamy zewnętrznej.

Sondaż instytutu Baltijos Tyrimas, przeprowadzony 11-24 kwietnia na zamówienie agencji prasowej Elta, wskazuje, że na Grybauskaite, która jest kandydatką niezależną, zamierza głosować 49,7 proc. wyborców. Na jej głównego rywala, kandydata partii socjaldemokratycznej, europosła Zigmantasa Balczitisa, swój głos chce oddać 19,1 proc, a na kandydata Partii Pracy (DP) Arturasa Paulauskasa – 17,5 proc.

Po około 3 proc. wyborców deklaruje poparcie dla Bronisa Rope z partii chłopskiej i niezależnego kandydata Naglisa Puteikisa, ponad 2 proc. chce głosować na mera Wilna Arturasa Zuokasa i około 1 proc. na lidera Akcji Wyborczej Polaków na Litwie (AWPL) Waldemara Tomaszewskiego. Na litewskich ulicach nie ma plakatów wyborczych, nie organizuje się pikników przedwyborczych. Nie jeżdżą autobusy wyborcze, nie ma promocyjnych artykułów w prasie.

Najnowsza ordynacja wyborcza na Litwie zakazuje wykorzystywania w kampanii reklamy zewnętrznej. Nie można też organizować koncertów, loterii wyborczych, ani rozdawać gadżetów. Można jedynie spotykać się z wyborcami prezentując swój program. Organizowane są debaty telewizyjne i radiowe; w telewizji publicznej odbywają się one raz w tygodniu. Były prezydent kraju Valdas Adamkus uważa, że w kraju w ogóle nie jest prowadzona kampania wyborcza.

 „Nigdzie na świecie nie widziałem takiej kampanii” – mówił Adamkus. Wprowadzenie rygorystycznej ustawy ma zapobiec finansowaniu kampanii z zagranicy i uniemożliwić korumpowanie litewskich polityków. W ocenie wielu obserwatorów przedwyborcze debaty telewizyjne, które polegały głównie na odpytywaniu kandydatów z ich programów wyborczych, wskazują, że po wyborach na Litwie nic się nie zmieni. „Kandydaci nie przedstawili żadnych nowych idei, nowych wizji kraju.

Cała kampania wyborcza to nieudolna walka sześciu kandydatów z obecną prezydent” – ocenia szef jednego z największych wielobranżowych koncernów na Litwie, MG Baltic, Darius Mockus. Podczas debat przeważały hasła dotyczące walki z korupcją i szarą strefą, konieczności tworzenia nowych miejsc pracy, zwiększenia bezpieczeństwa i poprawy stosunków z sąsiadami. Niemniej wileński ekspert Jacek Komar w rozmowie z zauważa, że jeżeli Grybauskaite przegra wybory, „powinniśmy się spodziewać zmian w polityce zagranicznej kraju i reformy systemu wymiaru sprawiedliwości”. Podczas ostatniej debaty telewizyjnej poświęconej polityce zagranicznej i bezpieczeństwu Grybauskaite została oskarżona przez wszystkich sześciu kandydatów o to, że „zepsuła tak ważne relacje z Polską”.

Odrzucając zarzuty, prezydent podkreślała, że jej relacje z prezydentem Bronisławem Komorowskim i jego rodziną są dobre. Wskazując na potrzebę poprawy relacji z polską mniejszością na Litwie, pięciu kandydatów – Balczitis, Paulauskas, Zuokas, Rope i Tomaszewski – opowiedzieli się za zezwoleniem na pisownię nielitewskich nazwisk, w tym polskich, w litewskich dokumentach w formie oryginalnej a nie zlituanizowanej, jak jest teraz. Puteikis jest zwolennikiem zapisu oryginalnego nazwiska na dalszych stronach paszportu i pozostawienia wersji litewskiej na pierwszej stronie.

Grybauskaite powiedziała, że podpisze taką ustawę tylko wtedy, jeśli zostanie ona zaaprobowana przez Komisję Języka Litewskiego, a ta ostatnio na temat pisowni nazwisk nie wypowiada się pozytywnie. W ocenie czołowego litewskiego publicysty, redaktora naczelnego portalu 15min.lt Rimvydasa Valatki wynik niedzielnego głosowania jest z góry przesądzony. Winę za to, zdaniem Valatki, ponoszą trzy czołowe partie: socjaldemokraci, konserwatyści i liberałowie. „Demonstrują one polityczną impotencję” i są niezdolne do wystawienia w wyborach prezydenckich swego przedstawiciela, który byłby godnym kontrkandydatem dla Grybauskaite – mówi.

Konserwatyści i liberałowie, podobnie jak w poprzednich wyborach przed pięciu laty, poparli kandydaturę obecnej prezydent. Socjaldemokraci wystawili kandydaturę eurodeputowanego Balczitisa, gdyż lider partii, premier Algirdas Butkeviczius zrezygnował z ubiegania się o najwyższy urząd w państwie. Według obserwatorów Balczitis, który ostatnie lata spędził w Brukseli i Strasburgu, jest inteligentny i kompetentny, ale nie ma cech lidera. Można odnieść wrażenie, że bardziej niż na fotelu prezydenckim zależy mu na zachowaniu mandatu europosła, o co się również ubiega.

„Trzy główne partie w kraju postanowiły zachować status quo w pałacu prezydenckim” – mówi Valatka. Największą niewiadomą przed nadchodzącymi wyborami jest to, czy Grybauskaite uda się już w najbliższą niedzielę uzyskać ponad 50 proc. głosów przy ponad 50-procentowej frekwencji, czy też potrzebna będzie druga tura wyborów. Mogłaby się ona odbyć 25 maja, wspólnie z wyborami do Parlamentu Europejskiego. Jeżeli dojdzie do drugiej tury, to wygrana obecnej prezydent nie będzie już taka pewna. „Sześciu kontrkandydatów pani prezydent w czasie debat ostro ją krytykowało, a to oznacza, że przed drugą turą mogą przekazać swoje głosy rywalowi Grybauskaite i wówczas wynik wyborów będzie zagadką do ostatniej chwili” – uważa Jacek Komar.

PAP

drukuj