PAP/Darek Delmanowicz

Wpływ na nagły wzrost cen paliw ma wiele czynników

Za litr paliwa na stacjach benzynowych płacimy już niemal 6 złotych. Wpływ na ten nagły wzrost cen ma wiele czynników. „Póki sytuacja nie uspokoi się w gospodarce światowej, to musimy być przygotowani na wszystkie warianty. Jesteśmy w gospodarce globalnej, dlatego nie jesteśmy w stanie sami sobie decydować. Jednak mamy pewne mechanizmy, z których korzystamy” – poinformował Daniel Obajtek, prezes PKN Orlen.

Drożyzna ropy w Stanach Zjednoczonych bije rekordy. Takich cen nie było od 2015 roku. Dziś baryłka ropy kosztuje prawie 85 dolarów. Globalne zapotrzebowanie na ten surowiec przewyższa jego podaż o ok. milion baryłek – wskazali analitycy z Bank of America Corp.

„Deficyt ropy może jeszcze wzrosnąć o 50 proc. w czasie zimowych miesięcy, jeśli chłodna pogoda wymusi na dostawcach energii konieczność przestawienia się z gazu ziemnego na ropę” – poinformowali analitycy z Bank of America Corp.

Kryzys energetyczny dotyka cały świat. Zapotrzebowania na surowce, przede wszystkim na ropę, wynika m.in. z popandemicznej odwilży. Po wielomiesięcznych lockdownach gospodarka stara się wrócić na właściwe tory.

– Kiedy jest zapotrzebowanie na ten surowiec, wówczas ceny wzrastają. Natomiast jeśli spada zapotrzebowanie – a to jest surowiec pierwszej potrzeby – wówczas ceny spadają – wyjaśnił dr Michał Tuszyński, ekonomista.

Tak było w czasie globalnego kryzysu związanego z COVID-19 – podkreślił dr Michał Tuszyński.

Mechanizmy dotyczą też naszej gospodarki. W czasie pandemii ceny paliwa nie były tak wysokie, jak obserwujemy teraz na stacjach. Dziś średnio za litr „95” zapłacimy 5,86 zł, za litr oleju napędowego 5,83 zł, a za litr gazu 3,10 zł. Dla porównania w Rumunii i na Węgrzech ceny są minimalnie mniejsze. Z drugiej strony Czesi na stacjach benzynowych zostawiają od nas więcej – mówił Krzysztof Kolany, ekonomista.

– W krajach na zachodzie Europy paliwa są faktycznie droższe. Natomiast pamiętajmy, że tam się zarabia 3-4 razy więcej niż w Polsce, w związku z tym te ceny nie są aż tak odczuwalne, jak u nas – zaznaczył ekonomista.

Daniel Obajtek, prezes PKN Orlen, podkreślił, że płocki koncern robi wszystko, aby kryzys nie przełożył się na zwykłego konsumenta. Dlatego Orlen stara się m.in. produkować jak najwięcej paliwa, po to, aby redukować cenę surowca na stacjach. [czytaj więcej] 

– Póki sytuacja nie uspokoi się w gospodarce światowej, to musimy być przygotowani na wszystkie warianty. Jesteśmy w gospodarce globalnej, dlatego nie jesteśmy w stanie sami sobie decydować. Jednak mamy pewne mechanizmy, z których korzystamy – poinformował prezes PKN Orlen.

Na cenę paliwa na stacjach benzynowych wpływają nie tylko czynniki zewnętrzne, takie jak światowa podaż ropy. O tym, ile płacimy za tankowanie, decydują też podatki.

– Akcyza 25,5 proc., opłata paliwowa 2,9 proc., opłata emisyjna 1,9 proc., a oznacza to, że przy cenie 5,89 zł za litr podatki wynoszą aż 2,86 proc. – wyliczył Krzysztof Bosak z Konfederacji.

Dlatego od pewnego czasu pada propozycja, aby czasowo obniżyć akcyzę. Lewica proponuje konkretną kwotę za litr paliwa.

– Proponujemy, by na najbliższe kilka miesięcy minister finansów zmniejszył akcyzę na paliwa o 50 groszy, co da szansę, że ceny paliwa ustabilizują się na poziomie 5,50 zł – ocenił Krzysztof Gawkowski, szef klubu Lewicy.

Na propozycję szefa klubu Lewicy odpowiedział Łukasz Schreiber, minister w Kancelarii Premiera.

– Co do szczegółowych planów na obniżanie cen benzyny, to na ten moment takich nie znam – powiedział Łukasz Schreiber.

Obecnie rosnące ceny na stacjach benzynowych to nie pierwsza taka sytuacja w ostatnich latach. 9 lat temu, kiedy kurs dolara był niższy niż obecnie, za paliwo płaciliśmy podobnie.

– W 2012 roku baryłka kosztowała ok. 100 dolarów, ale dolar ok. 3 zł. Cena paliw dochodziła wtedy do 6 zł, chociaż najniższa stawka godzinowa wynosiła 9 złotych – poinformował Daniel Obajtek.

Obecnie najniższa stawka godzinowa wynosi 18,30 zł brutto. Ma to wpływ m.in. na koszty utrzymania stacji benzynowych.

– My też zatrudniamy ludzi. Tu też automatycznie rosną koszty. Jeśli rośnie najniższa krajowa, to rosną koszty. Proszę zobaczyć, że ta cena jest podobna do ceny z 2012 roku – wyjaśnił prezes PKN Orlen.

Ostatecznie jednak ceny na stacjach nieustannie rosną, a to najbardziej dotyka zwykłych obywateli.

TV Trwam News

drukuj