fot. PAP/Marcin Gadomski

Wolność słowa dla wszystkich, ale nie dla katolików i obrońców życia?

Sąd Okręgowy w Gdańsku oddalił odwołanie w sprawie rozwiązania przez władze miasta antyaborcyjnego protestu przed szpitalem św. Wojciecha na gdańskiej Zaspie. W placówce przeprowadzane są masowo tzw. legalne aborcje.

Obrońcy życia cyklicznie spotykają się przed szpitalem na gdańskiej Zaspie, by wspólnie modlić się w intencji nienarodzonych dzieci mordowanych w tej placówce. Zgromadzenie 18 stycznia zostało przerwane.

Władze miasta Gdańsk rozwiązały legalne zgromadzenie, powołując się na konieczność zapewnienia spokoju pacjentom i personelowi szpitala. Mieli o to wnioskować lekarze z placówki.

– Byłem na pierwszej demonstracji i ona by przebiegła jak najbardziej spokojnie i bez podwyższenia tonów, gdyby nie agresja lewicy. To oni zaatakowali werbalnie pro-liferów i wywołali w związku z tym harmider, przeszkadzając w modlitwie – wskazał Piotr Błaszkowski, uczestnik pikiety.

Fundacja Życie i Rodzina, która zorganizowała pikietę, zaskarżyła decyzję władz miasta do sądu. Ten oddalił jednak wniosek, przekonując, że pikieta zakłócała spokój w szpitalu. Sądowi nie podobało się też hasło „aborterzy do więzienia”.

Prawo do zgromadzeń jest zagwarantowane w polskiej konstytucji – zauważyła Halszka Bielecka z Centrum Życia i Rodziny.

– Nie było żadnego realnego powodu, nie doszło do zakłócenia funkcjonowania szpitala, do realnego zagrożenia bezpieczeństwa placówki medycznej. Nie ma tutaj żadnych podstaw, aby ograniczyć możliwość pokojowego zgromadzenia – powiedziała Halszka Bielecka.

Wyrok jest nieprawomocny. W ocenie mecenasa Bartosza Malewskiego z Instytutu Ordo Iuris scenariusz, który zrealizowano w Gdańsku, może być wykorzystywany w przyszłości przeciwko protestującym obrońcom życia.

– Z całą pewnością taką pokusę będą mieć urzędnicy innych miejscowości, innych miast, powołując się na ten wyrok, twierdząc, że to stanowi podstawę do rozwiązania zgromadzenia – zauważył mec. Bartosz Malewski.

Zagranicą od dekad urzędy i sądy zastraszają oraz karzą obrońców życia protestujących oraz modlących się przy klinikach aborcyjnych.

Tworzone są też tzw. strefy buforowe – mówiła Magdalena Guziak-Nowak z Polskiego Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka.

– Nie można przed taką kliniką aborcyjną nie tylko manifestować, organizować pikiet, ale nie można modlić się na różańcu czy nawet po cichu w myślach – podsumowała Magdalena Guziak-Nowak.

Przykładem osoby wielokrotnie karanej za naruszanie tych przepisów jest kanadyjska działaczka pro-life, Mary Wagner, która spędziła 6 lat w więzieniu. Jej jedyną winą było to, że po cichu modliła się pod klinikami aborcyjnymi.

TV Trwam News

drukuj