fot. flickr.com

Wojna w Syrii może potrwać 10 lat

Ze względu na zaangażowanie wielkich mocarstw wojna domowa w Syrii może potrwać nawet 10 lat – ocenił w czwartek komendant sprzymierzonych z USA kurdyjskich bojowników z organizacji YPG, walczących w Syrii z dżihadystyczną organizacją Państwo Islamskie (IS).

Sipan Hemo wyraził ten pogląd dzień po rozpoczęciu nalotów w Syrii przez Rosję.

„Rozwiązanie nie spoczywa teraz w rękach Syryjczyków – powiedział kurdyjski dowódca Syryjskiemu Obserwatorium Praw Człowieka. – To, z czym mamy do czynienia, może być nazwane starciem tytanów na syryjskiej ziemi”. „Wygląda to jak trzecia wojna światowa, w której wielkie mocarstwa walczą, by dzielić między siebie strefy wpływów. Niestety postrzegamy to jako długą wojnę, która może potrwać 10 lat” – dodał Hemo.

Dla dowodzonego przez USA antyislamistycznego sojuszu kurdyjskie Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG) to ważna siła w walce z IS, ponieważ jak dotąd jako jedyne ugrupowanie na tym obszarze zdecydowało się na współpracę z międzynarodową koalicją przeciwko dżihadystom.

Także dowódca rebelianckiego ugrupowania, walczącego pod sztandarem Wolnej Armii Syryjskiej, Baszar al-Zubi, obawia się, że rosyjska interwencja przede wszystkim przedłuży wojnę w Syrii, trwającą od marca 2011 roku.

W dalszej kolejności rosyjskie naloty grożą nasileniem ekstremizmu – ostrzegł w rozmowie z agencją Reutera Zubi, dowódca Armii Jarmuk, ponieważ – jak wyjaśnił – w razie globalizacji konfliktu „przyciągnięci zostaną zagraniczni bojownicy do walki z Rosjanami”.

Według resortu obrony Rosji rosyjskie siły powietrzne przeprowadziły w środę 20 lotów i uderzyły w osiem celów IS. Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow oświadczył, że nie ma żadnych danych na temat ewentualnych ofiar wśród ludności cywilnej.

Tymczasem źródła na Zachodzie i syryjska opozycja walcząca z reżimem Baszara el-Asada kwestionują twierdzenia Moskwy, że jej celem są islamiści. Wojskowy przedstawiciel USA mówił anonimowo AFP, że zamiast uderzeń w IS przeprowadzone zostały ataki przeciwko syryjskiej opozycji.

PAP/RIRM

drukuj