fot. PAP/Piotr Mateusz

Władze Warszawy przez kilka miesięcy ukrywały informacje o awarii spalarni w oczyszczalni „Czajka”

Kolejne szokujące informacje dotyczące oczyszczalni ścieków „Czajka” w Warszawie. Oprócz awarii kolektora, która doprowadziła do zrzutu ścieków do Wisły, w oczyszczalni od kilku miesięcy nie działa spalarnia osadów. Odpady są wywożone z miasta, co generuje duże koszty. Informacja ta była ukrywana przed opinią publiczną przez władze stolicy.

Do awarii spalarni osadów doszło na przełomie listopada i grudnia ubiegłego roku.

– Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji  w Warszawie ma nie tylko awarię rurociągów przesyłowych, ale także awarię spalarni osadów z Oczyszczalni „Czajka”. Dwie firmy wywożą osady z Warszawy zrzucając je do wyrobisk po kruszywie. Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji na inwestycje wydało 700 mln euro – informuje Agnieszka Borowska z Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska.

W piątek miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Warszawie oficjalnie przyznało, że spalarnia nie działa.

– W związku z awarią rekuperatorów, tj. wymienników ciepła, z eksploatacji została wyłączona stacja termicznej utylizacji osadów ściekowych, co było związane z uszkodzeniem jednego z urządzeń spalarni – tłumaczy MPWiK w Warszawie.

Przedsiębiorstwo, nad którym kontrolę sprawuje prezydent Rafał Trzaskowski, twierdzi, że o awarii od razu zostały poinformowane władze stolicy oraz odpowiednie służby. Informacja nie trafiła jednak do opinii publicznej – mówi warszawski radny Prawa i Sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

– Kolejny raz Rafał Trzaskowski ukrywa ważne informacje przed warszawiakami – zaznacza Sebastian Kaleta.

Politycy Platformy Obywatelskiej bronią swojego partyjnego kolegi, który zarządza Warszawą.

– W oczyszczalni ścieków i samorządzie trzeba jak najmniej polityków, tam trzeba dać miejsca, pole inżynierom, finansistom, ludziom z ochrony środowiska i prezydent Rafał Trzaskowski na pewno sobie z tym poradzi – zapewnia Andrzej Czerwiński z Platformy Obywatelskiej.

Problem jednak w tym, że warszawskie spółki miejskie zostały opanowane przez działaczy i polityków PO.

– W zarządzie spółki, która obsługuje „Czajkę”, byli głównie działacze PO i to działacze skompromitowani. Na przykład były burmistrz Ursynowa, który stracił swoją posadę za to, że nie był w stanie na czas wyegzekwować odszkodowania za niezrealizowaną inwestycję – przypomina Radosław Fogiel, zastępca rzecznika Prawa i Sprawiedliwości.

Z kolei przewodniczącym rady nadzorczej Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji jest były wiceprezydent Warszawy Jarosław Jóźwiak, który został zdymisjonowany po wybuchu afery reprywatyzacyjnej.

– Nieudacznicy z PO wywołali wielką katastrofę ekologiczną, zarządzając MPWiK i oczyszczalnią „Czajka”. Rafał Trzaskowski powinien niezwłocznie zdymisjonować cały zarząd oraz radę nadzorczą za to, że w niekompetentny sposób zarządzają spółką – podkreśla Sebastian Kaleta.

Prezydent Trzaskowski zapewnia, że nic poważnego się nie dzieje. Nie widzi również problemu w tym, że wywóz osadów z Warszawy jest dwa razy droższy od ich spalania w ramach procesów odbywających się w oczyszczalni.

To wyrzucanie pieniędzy podatników w błoto – mówi warszawski radny Lech Jaworski. Miesięczny koszt to 1,7 mln złotych.

– Oby nic więcej równie poważnego nam się za chwilę nie objawiło, ale ja nie jestem w tej sprawie optymistą – zaznacza Lech Jaworski.

Sprawa awarii spalarni została zgłoszona do prokuratury. Śledczy sprawdzą, czy osady z oczyszczalni są zagospodarowywane zgodnie z przepisami. Są one wywożone m.in. do wyrobisk na Mazurach. Jedna z firm, która się tym zajmuje, w przeszłości miała problemy z prawem. Sprawę zbada też Centralne Biuro Antykorupcyjne.

Inwestycja, która składa się z nieczynnej spalarni, uszkodzonego kolektora oraz oczyszczalni „Czajka” została otwarta w 2012 roku. Kosztowała 3,7 mld złotych. Po kilku latach instalacja uległa dwóm poważnym awariom. Wyciek ścieków do Wisły doprowadził do poważnej katastrofy ekologicznej. W Zatoce Gdańskiej przekroczone zostały dopuszczalne poziomy m.in. bakterii coli.

TV Trwam News

drukuj