fot. wikipedia

Wigilia Bożego Narodzenia

W przeżywaną dziś Wigilię „podążamy na spotkanie z przychodzącym Synem Bożym, który wkracza w historię każdego człowieka” – wskazuje ks. prof. Henryk Witczyk, biblista, wykładowca KUL.

W dniu Wigilii skupia się całe nasze adwentowe oczekiwanie na przyjście Zbawiciela. Oczekujemy wraz z błogosławionymi i sprawiedliwymi osobami Pierwszego Przymierza. Ewangelia wg św. Mateusza, św. Łukasza wylicza wszystkich przodków przychodzącego Zbawiciela. Ewangelista Mateusz rozpoczyna od Abrahama, ewangelista Łukasz wskazuje, iż praktycznie od pierwszego człowieka Adama ludzkość podąża w stronę tego centralnego wydarzenia, jakim jest narodzenie Syna Bożego – narodzenie w tym znaczeniu, że Syn Boży staje się człowiekiem, czyli wkracza w historię ludzi. Tym samym nadaje sens życiu każdego człowieka, poczynając od Adama, a więc w wymiarze uniwersalnym, tak jak mówi Sobór Watykański II. Syn Boży poprzez to, że stał się człowiekiem, czyli przyjął ludzką naturę, zjednoczył się z każdym człowiekiem.

Jeszcze mocniej Syn Boży, który stał się człowiekiem, wkracza w życie ludzi wierzących, o których mówi w sposób wyjątkowy ewangelista Mateusz, rozpoczynając swój rodowód Chrystusa od Abrahama – tego, który uwierzył Bogu i rozpoczął wielką wędrówkę. Jego wiara została uznana za czyn sprawiedliwy. Otóż my, wierzący chrześcijanie, dzisiaj włączamy się w ten dzień Wigilii, w to wielkie oczekiwanie ludzi dobrej woli, ludzi sprawiedliwych, ludzi błogosławionych, tak jak patriarchowie, jak wielcy prorocy, mędrcy, autorzy psalmów, jak wszyscy ubodzy „Adonai”, jak mówi o nich Stary czy Nowy Testament. Czekamy wraz z Janem Chrzcicielem, który zapowiedział Jego przyjście na świat. W swoim wielkim hymnie zwiastującym przyjście Zbawiciela ojciec Jana Chrzciciela – Zachariasz, napełniony Duchem Świętym mówił o przychodzącym Zbawicielu takie słowa: oto nawiedzi nas Wschodzące Słońce z wysoka, „dzięki litości serdecznej Boga Naszego, aby zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju”. To właśnie w ten wigilijny wieczór, w tę wigilijną noc podążamy do naszych świątyń, aby pozostając przez jakiś czas jeszcze w tych mrokach oczekiwania, mogło oczom naszej duszy zajaśnieć to „Wschodzące Słońce z wysoka” – Syn Boży, który staje się człowiekiem. Aby mógł zajaśnieć, jak mówi Zachariasz, tym, „co w mroku i cieniu śmierci mieszkają”, bo chodzi ostatecznie o ten mrok i ten cień, który nadzieję człowieka rzuca w mrok i śmierć. A więc podążamy na spotkanie z przychodzącym Synem Bożym, który wkracza w historię każdego człowieka, a w sposób szczególny w życie tych, którzy z wiarą Go oczekują, otwierają przed Nim swoje serca, otwierają przed Nim życie swoich rodzin, warsztaty pracy codziennej aktywności. Taki jest w gruncie rzeczy najgłębszy sens wigilijnego oczekiwania.

Jest to oczekiwanie pełne tęsknoty, pełne miłości, ale też pełne nadziei, bo inspirowane słowem Bożym, które bardzo precyzyjnie mówi nam o tym, na kogo czekamy: oto Syn Boży, który stanie się człowiekiem; oto Słońce Wschodzące z wysoka; oto Ten, który jest darem Miłości Miłosiernej Boga naszego.

ks. prof. Henryk Witczyk

drukuj