Więzień niemieckich obozów koncentracyjnych walczy o prawdę historyczną. Sąd zwleka z wydaniem wyroku
Stanisław Zalewski, niemal stuletni więzień niemieckich obozów koncentracyjnych, walczy o prawdę historyczną o niemieckich zbrodniach. „Nasz Dziennik” poinformował o skandalicznej i biurokratycznej opieszałości Sądu Najwyższego w tej sprawie.
Stanisław Zalewski to niemal 100-letni były więzień niemieckich obozów zagłady. Mężczyzna podjął batalię sądową o prawdę historyczną. W 2017 r. bawarski portal, pisząc o niemieckim obozie zagłady w Treblince, użył na swoich łamach sformułowania „polski obóz”. Na to kłamstwo zareagował Stanisław Zalewski. Złożył pozew do polskiego sądu, żądając przeprosin i zadośćuczynienia od redakcji. Sąd pierwszej instancji przyznał mu rację. Jednak Niemcy nie przeprosili i odwołali się do sądu apelacyjnego. Ten wysłał pytanie do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, czy sprawa mieści się w jurysdykcji polskich sądów. TSUE stwierdził, że dochodzić sprawiedliwości mogą osoby, które obrażone z imienia i nazwiska. Sąd Apelacyjny w Warszawie stwierdził, opierając się na orzeczeniu unijnego Trybunału, że polskie sądy nie mogą zająć się sprawą Stanisława Zalewskiego. Powinna być rozstrzygana w Niemczech.
Były więzień przy wsparciu Stowarzyszenia Patria Nostra wniósł kasację. Sąd Najwyższy ją uznał. W rozmowie z „Naszym Dziennikiem” przewodniczący Stowarzyszenia Patria Nostra, mec. Lech Obara, wskazał, że postępowanie utknęło przez wielomiesięczne opóźnienia w sporządzeniu pisemnego uzasadnienia orzeczenia, co uniemożliwiało dalsze kroki prawne. Obecnie, po uzyskaniu uzasadnienia, sprawa wraca do sądu apelacyjnego, gdzie trwać będzie walka o ostateczne przeprosiny i obronę dobrego imienia Stanisława Zalewskiego i Polski.
Mecenas Lech Obara zwrócił uwagę, że czas jest kluczowy, bowiem Stanisław Zalewski wkrótce kończy 100 lat. W razie jego śmierci sprawa zostanie umorzona, dlatego – jak podkreślił mec. Lech Obara – państwo polskie musi działać szybko i stanowczo, bo to nie tylko kwestia jednostki, ale też obrony prawdy historycznej i godności narodu polskiego. Niepokoi także fakt, że w Polsce pojawiają się głosy kwestionujące jurysdykcję polskich sądów w tej sprawie, choć niemieckie sądy nigdy tego nie robiły. Tymczasem stawka tej sprawy jest bardzo duża, to nie tylko sprawiedliwość dla jednego świadka historii, ale też prawda o niemieckich obozach, której zniekształcanie jest próbą fałszowania historii.
TV Trwam News



