Widmo destrukcyjnej umowy z Mercosurem. Europejscy rolnicy walczą o swoją przyszłość
Ważą się losy umowy handlowej Unii Europejskiej z krajami Mercosuru. Przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, chce ją oficjalnie podpisać już w sobotę. O przełożenie w czasie ostatecznego głosowania walczy Francja. Z kolei rolnicy z całego Starego Kontynentu zmierzają na wielki protest do Brukseli.
Bruksela dąży do ostatecznej ratyfikacji umowy UE-Mercosur. Parlament Europejski przyjął klauzule ochronne do części handlowej umowy. Według rządzącej Europejskiej Partii Ludowej ma to zabezpieczyć europejskie rynki rolne.
– Te ulepszenia odpowiadają na obawy zgłaszane przez rolników w całej Europie – oznajmił europoseł Gabriel Mato z EPL.
Jeśli import z krajów Mercosuru wzrośnie o pięć proc. rok do roku lub ceny produktów rolnych spadną o pięć proc. kwartał do kwartału, to ruszy procedura, która może doprowadzić do zamknięcia przed Ameryką Południową rynku jednego państwa członkowskiego lub całej Unii. Dla europoseł Anny Bryłki z Konfederacji to wyłącznie propagandowa zagrywka.
– To rozporządzenie wpisuje się w to, co zostało wynegocjowane z krajami Ameryki Południowej – wskazała Anna Bryłka.
Przewodniczącej Komisji Europejskiej, Ursuli von der Leyen, zależy na czasie. Szefowa KE chce podpisać porozumienie już 20 grudnia, podczas wizyty w Brazylii. Jednak przed jej wylotem na umowę musi zgodzić się jeszcze Rada Unii Europejskiej. O jej odroczenie w czasie proszą Włochy i Francja. Tym ruchem chcą zapewnić europejskim rolnikom większe gwarancje.
– Na ten moment wszystko wskazuje, że zarówno w parlamencie, jak i w Radzie decyzja co do głównej umowy, głównego głosowania, jest przełożona na styczeń. Ale trzeba być czujnym, bo to może być jakiś plan, który usypia wszystkich przeciwników – zwrócił uwagę europoseł Waldemar Buda z Prawa i Sprawiedliwości.
Krajami przeciwnymi umowie są: Francja, Irlandia, Polska, Węgry i Austria. Z kolei Belgia, Holandia i Włochy się wahają. Gdyby wszystkie te państwa zagłosowały przeciw, to umowa z Mercosurem zostałaby odrzucona. Minister rolnictwa, Stefan Krajewski, apeluje o jej anulowanie, ale z drugiej strony mówi o kolejnych klauzulach ochronnych i chce wprowadzenia dopłat do produktów rolnych.
– Chcecie tej umowy? To za nią zapłacicie. Albo miliardy na stół co roku, albo nasze weto, które musi zostać niewzruszone – powiedział szef resortu rolnictwa.
Rolnicy nie zamierzają czekać na decyzje polityków. Przez kraje UE przetaczają się fale protestów. Greccy farmerzy od ponad tygodnia są na ulicach. To samo dzieje się we Francji oraz w Słowenii. Tam protestują rolnicy indywidualni.
– Pojedziemy do Brukseli małymi traktorami, które ukażą problemy słoweńskiego rolnika. Weźmiemy ten mały ciągnik, który reprezentuje małych rolników, ale jednocześnie przewozi ciężkie ładunki – podkreślał Bostjan Słamensek, rolnik ze Słowenii.
Już w czwartek ponad 40 organizacji rolniczych z całej Unii połączy siły, by w Brukseli wyrazić sprzeciw wobec prowadzonej polityki rolnej UE. Wśród nich będzie też rolnicza „Solidarność”.
– Liczymy na to, że będzie to ogromna manifestacja, która w znaczący sposób pokaże, że rolnicy w Europie są solidarni, są jednością – mówił wiceprzewodniczący NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”, Tomasz Ognisty.
Dla europejskich rolników wejście w życie umowy z Mercosurem oznacza nierówną konkurencję z tańszą i gorszej jakości żywnością, a w ostateczności upadek rodzinnych gospodarstw.
TV Trwam News



