fot. PAP/Jakub Kamiński

Według jednego z dzienników NBP miał pożyczyć 500 mln zł SK Bankowi w Wołominie

Narodowy Bank Polski pożyczył pół miliarda złotych upadającemu SK Bankowi w Wołominie – informuje „Fakt”. Pod umową podpisał się ówczesny szef NBP Marek Belka, a rządowych gwarancji udzielił minister finansów Mateusz Szczurek – podaje dziennik.

Według „Faktu” taką decyzję NBP krytycznie oceniła Najwyższa Izba Kontroli. Uznała, że urzędnicy banku i resortu finansów „narazili Skarb Państwa na wysokie ryzyko strat”.

Takie pożyczki są dopuszczalne. Jednak zazwyczaj udziela się ich pod zastaw papierów wartościowych. W tym przypadku wystarczyło najbardziej ryzykowne zabezpieczenie: portfel kredytowy banku. Jak się okazało większość stanowiły w nim nielegalne wierzytelności.

Wiceprzewodniczący sejmowej komisji finansów Janusz Szewczak mówił, że oprócz przedstawiciela NBP – odpowiedzialność za tę sytuację powinien ponieść również ówczesny szef Komisji Nadzoru Finansowego Andrzej Jakubiak.

– Dla niewtajemniczonych było wiadome, że sytuacja w banku jest bardzo zła, a wręcz dramatyczna. Zadziwiające jest, że ci panowie zdecydowali się wtedy na taką akcję wspierania ogromną kwotą wręcz bankruta. To jest seria tych decyzji, które podejmował m.in. pan Andrzej Jakubiak, szef Komisji Nadzoru Finansowego. Przypomnijmy, że jego decyzje dotyczące wywłaszczenia innego podmiotu na rynku – FM Banku – oparły się o Trybunał Arbitrażowy i będziemy najprawdopodobniej musieli wypłacić jeszcze kolejne dwa miliardy odszkodowania dla tego zagranicznego podmiotu – podkreślał Janusz Szewczak.    

KNF w sierpniu 2015 r. wprowadziła do SK Banku zarząd komisaryczny. Trzy miesiące później bank upadł. Bankowy Fundusz Gwarancyjny musiał wypłacić poszkodowanym klientom ponad 2 miliardy złotych. Resort finansów zapłacił NBP 184 mln zł tytułem gwarancji. Podczas gdy cały majątek banku został wyceniony zaledwie na 274,3 mln zł.

Sprawą nadużycia zaufania przez władze SK Banku zajmuje się prokuratura.

RIRM

drukuj