We Francji odbyły się wybory samorządowe – zwycięstwo lewicy w największych miastach, prawica dominuje w mniejszych miejscowościach
Wybory samorządowe we Francji w największych miastach zwyciężyła lewica. Prawicowe ugrupowania umocniły tam jednak swoją pozycję, a w mniejszych miejscowościach – zwyciężyły. Tegoroczne głosowanie to test przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi.
W stolicy Francji, Paryżu, władzę utrzyma lewica – Partia Socjalistyczna.
– Przesłanie jest jasne: Paryż nie jest i nigdy nie będzie miastem skrajnej prawicy – mówi nowy mer Paryża, Emmanuel Gregoire.
Socjaliści utrzymali władzę także w Marsylii, Lille i Montpellier.
– Cóż, jestem trochę rozczarowana, ale tak to już bywa. Zobaczymy, co przyniesie najbliższe sześć lat. Nie jestem jednak zbyt optymistyczna, jeśli chodzi o to, czy w Paryżu zapanuje spokój – wskazuje jedna z mieszkanek Paryża.
Lewicowe partie straciły jednak na rzecz prawicy takie miasta jak Brest, Clermont-Ferrand czy Tull.
– Partia Narodowego Zgromadzenia i jej kandydaci osiągnęli w dzisiejszych wyborach samorządowych największy przełom w swojej historii – podkreśla przewodniczący Zjednoczenia Narodowego, Jordan Bardella.
Analityk i publicysta portalu Nowy Ład, Kacper Kita, wskazuje, że Zjednoczenie Narodowe poczyniło największe postępy w małych miejscowościach.
– „Lepeniści” przede wszystkim zyskali w miasteczkach dziesięcio–piętnasto czy czterdziestotysięcznych, natomiast na poziomie największych miast oczywiście także poczynili pewien progres, np. stali się główną siłą opozycyjną w Marsylii, ale tam jednak cały czas wygrywali w większości dużych miast kandydaci głównego nurtu. Przy czym pamiętajmy, że ten główny nurt jest dzisiaj, to jest ten kluczowy wniosek, niezwykle sfragmentaryzowany – ocenia Kacper Kita.
Merem Nicei zostanie kandydat Republikanów, Eric Ciotti – zwolennik sojuszu ze Zjednoczeniem Narodowym.
– Wyraźnie widać, po której stronie się opowiedziano – jest wielu wyborców – a właściwie radnych miejskich i prawicowych polityków – którzy nie mają żadnych oporów przed połączeniem sił ze skrajną prawicą, by tylko wygrać wybory. A to naprawdę poważny problem. Musimy więc być bardzo czujni w nadchodzącym roku – mówi jeden z mieszkańców Paryża.
Francuskie media wskazują, że wybory samorządowe to próba generalna przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi. Będą one kluczowe dla przyszłości Francji – zaznacza analityk Kacper Kita.
– Ponieważ Francja jest największym krajem europejskim, w którym może dojść do zmiany władzy na kierunek bardziej prawicowy, suwerennościowy. W sondażach Jordan Bardela, prawdopodobny kandydat Zjednoczenia Narodowego, w tej chwili wygrywa ze wszystkimi przeciwnikami – dodaje publicysta.
Według najnowszego sondażu prezydenckiego, przeprowadzonego tuż po niedzielnych wyborach samorządowych, Jordan Bardela uzyskałby obecnie 35 proc. głosów w pierwszej turze, wyprzedzając o siedemnaście punktów procentowych kandydata centroprawicy, byłego premiera Edouarda Philippe’a.
TV Trwam News



