fot. twitter.com/ipngovpl

Warszawa: w dawnej katowni NKWD i UB powstanie placówka dydaktyczna IPN

W dawnej katowni NKWD i UB na Pradze w Warszawie powstanie placówka dydaktyczna Instytutu Pamięci Narodowej. W poniedziałek IPN zamieścił ogłoszenie dot. przebudowy piwnic budynku przy ul. Strzeleckiej 8, gdzie mordowano żołnierzy podziemia antykomunistycznego.

Nowy ośrodek IPN – jak dowiedziała się wcześniej PAP – ma znaleźć się na „Mapie czerwonego terroru”, czyli ścieżce edukacyjnej obejmującej takie miejsca jak np. dawne więzienie przy ul. Rakowieckiej na Mokotowie czy teren Łączki na wojskowych Powązkach. Ogłoszenie, które w poniedziałek znalazło się w stronie Biuletynu Informacji Publicznej IPN, dotyczy robót budowlanych pod przyszły ośrodek edukacyjny IPN.

„Rotmistrz Witold Pilecki, porównując komunistyczne katownie z obozem w Auschwitz, powiedział, że >>Oświęcim to była igraszka<<. I rzeczywiście jedna z więziennych inskrypcji, zachowana tu, w piwnicach na ul. Strzeleckiej 8, dawnej katowni NKWD, mówi wszystko o tym miejscu. Brzmi ona: >>Śmierć jest naszym wybawieniem<<” – mówił pod koniec 2017 r. prezes IPN Jarosław Szarek, który poinformował wówczas o planowanych w tym miejscu poszukiwaniach szczątków ofiar.

W piwnicach budynku przy ul. Strzeleckiej 8 w okresie stalinowskim więziono, brutalnie przesłuchiwano i mordowano żołnierzy polskiego podziemia antykomunistycznego. W latach 1944-45 mieściła się tam Kwatera Główna NKWD w Polsce, a w latach 1945–48 areszt Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Pod koniec lutego br. Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN poinformowało PAP, że nie odnaleziono tam szczątków ludzkich.

Prezes IPN podczas spotkania z dziennikarzami poinformował też, że dawne kazamaty, w których więziono setki, a nawet tysiące rzekomych „wrogów ludu” oraz część parteru budynku przy ul. Strzeleckiej 8 na Pradze Północ – łącznie ponad 500 m kw. – zostały zakupione za kwotę ok. 2 mln zł. Nowy ośrodek edukacyjny – jak zapowiedział Jarosław Szarek – będzie podlegał warszawskiemu oddziałowi IPN. Instytut planuje organizować tam zajęcia, m.in. dla uczniów, dzięki którym każdy będzie mógł zapoznać się z warunkami, w których znaleźli się żołnierze Armii Krajowej, NSZ czy też powojennych ugrupowań niepodległościowych.

„To niezwykłe miejsce. To tutaj zaczęło się instalowanie komunistycznej władzy w Polsce i tu zachowały się tego ślady: piwnice z licznymi inskrypcjami więźniów. Możemy chyba zaryzykować stwierdzenie, że nie ma drugich takich piwnic z tak licznymi śladami po dawnych więźniach” – powiedział Jarosław Szarek.

Przypomniał też, że w Kwaterze Głównej NKWD urzędował gen. Iwan Sierow. Był on współodpowiedzialny m.in. za zbrodnię katyńską, a także za podstępne aresztowanie w marcu 1945 r. przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, skazanych następnie w Moskwie.

O siedzibie komunistycznych władz przy ul. Strzeleckiej można przeczytać m.in. w wydanym w 2013 r. przez Instytut Pamięci Narodowej albumie „Śladami zbrodni” – pierwszej po II wojnie światowej próbie skatalogowania miejsc zbrodni komunizmu w Polsce.

W albumie znajduje się meldunek jednej z siatek wywiadowczych Delegatury Sił Zbrojnych o kryptonimie „Pralnia II”, w którym czytamy: „Dom jest na zewnątrz ogrodzony drutem kolczastym (…). Wieczorem budynek oświetlają cztery silne reflektory oraz strzegą wzmocnione straże zewnętrzne. Mieszkańcy sąsiednich domów opowiadają, że z budynku władz Bezpieczeństwa dochodzą stałe jęki, a nawet podobno odgłosy salw, związanych z wykonywaniem wyroków śmierci”.

W zbiorach IPN zachowały się także wspomnienia jednego z więźniów aresztu Jerzego Skorupińskiego „Bema”, który opowiadał o przesłuchaniach.

„NKWD chciało się dowiedzieć, kim naprawdę jest pan Miński. Katowali go w nieludzki sposób, aby się przyznał, do jakiej należy organizacji i po co przyjechał ze Śląska do Warszawy. Powiedziano mu, że dostanie 200 batów. Wymierzono mu karę wstępną 200 batów, miał sobie wybrać pałkę i tą pałą okładało go leżącego dwu bojców, inni stali mu na rękach i nogach. Dodatkowo nakazano mu liczyć, gdyż jak się pomyli mieli zacząć od nowa” – wspominał Jerzy Skorupiński.

PAP/RIRM

drukuj