Warszawa: Manifestacja obligatariuszy GetBack

W Warszawie odbyła się manifestacja poszkodowanych obligatariuszy GetBack. Uczestnicy protestu wyrażali sprzeciw wobec przedwczesnego zakończenia prokuratorskiego śledztwa w sprawie afery dotyczącej spółki.

Sprzeciw wywołały medialne doniesienia, według których jeszcze w tym roku śledczy mieliby skierować do sądu pierwszy akt oskarżenia.

Pokrzywdzeni w aferze GetBack wskazywali, że jest na to za wcześnie. Uzasadniali to brakiem przesłuchania m.in. właściciela Idea Banku, jako świadka.

Artiom Bujan, prezes Stowarzyszenia Poszkodowanych Obligatariuszy GetBack, zwrócił uwagę, że do tej pory prokuratura nie zabezpieczyła też kont spółki.

– GetBack ma 40 kont na białej liście – to jest informacja jawna – prowadzone przez Ministerstwo Finansów. Gdzie są zabezpieczenia majątkowe dla 9 tysięcy rodzin w Polsce? Na kontach spółek. Czyli można założyć spółkę, wybrać prezesa i później obracać miliardami, a później prokurator postawi mu zarzuty za działanie na szkodę tejże spółki? Przecież to jest absurd jakiś, że dalej spółki są w naszej sprawie pokrzywdzone. Dlaczego GetBack ma status pokrzywdzonego? On nie jest pokrzywdzony, bo środki, które były wyciągane z kieszeni obywateli, trafiały na konta GetBacku. GetBack nie miał żadnej podstawy prawnej nimi obracać, dlatego że formularze nabycia obligacji są sfałszowane. W tej chwili są już postawione. Na jakiej podstawie te pieniądze są w obrocie gospodarczym, tzw. przeprane. Jak to jest możliwe? – pytał Artiom Bujan.

Po zakończeniu manifestacji prokuratorzy prowadzący śledztwo ws. GetBacku spotkali się z pięcioma osobami reprezentującymi pokrzywdzonych.

Afera GetBack wybuchła w kwietniu 2018 r. i pod koniec tego miesiąca prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie. Postępowanie dotyczy wyrządzenia szkody majątkowej o wielkich rozmiarach.

Pokrzywdzonych jest około 10 tys. obligatariuszy, którzy do dziś nie odzyskali swoich pieniędzy. Straty w skali całego kraju szacuje się na 2 mld zł.

RIRM

drukuj