Waldemar Żurek sparaliżował resort sprawiedliwości. 1 stycznia organizacje pomagające ofiarom przestępstw straciły finansowanie z Funduszu Sprawiedliwości
Ofiary przestępstw ponownie stały się ofiarami. Tym razem cierpią przez działalność ministra Waldemara Żurka – mówi poseł PiS, Marcin Horała. Polityk odnosi się tak do paraliżu działalności Funduszu Sprawiedliwości. 1 stycznia organizacje pomagające ofiarom przestępstw straciły finansowanie.
Problem dotyczy konkursów na obecny rok i kolejne lata. Obowiązujące umowy wygasły z końcem grudnia, a nowe nie zostały jeszcze podpisane. Resort sprawiedliwości nie zdążył bowiem na czas zakończyć procedur w tej sprawie.
Urzędnicy ministerstwa boją się podejmować decyzji w obawie, że później będą za nie ścigani. Jeśli mowa o komórkach zarządzających Funduszem, jest tam duża rotacja, a do opiniowania wniosków zatrudniono zewnętrzną firmę.
Co ciekawe, pracę proponowano też jednej z byłych urzędniczek resortu przetrzymywanych wcześniej w areszcie. Według posła Marcina Horały jest to absurd.
– To absurd pokazujący, do jakiego momentu doszliśmy w tej nienawiści politycznej, w tej pogoni za tym, żeby tylko kogoś aresztować bez względu na to, za co, po co, na co i cierpią na tym ofiary przestępstw. Różne społecznie cenne inicjatywy, które są finansowane z Funduszu Sprawiedliwości, pomoc ofiarom, telefony zaufania, psychologowie i tak dalej, teraz się zamykają, bo po prostu nie mają pieniędzy. To są kolejne ofiary działalności ministra Żurka. Ofiary przestępstw ponownie stały się ofiarami – powiedział Marcin Horała, poseł PiS.
Ministerstwo Sprawiedliwości podaje, że sytuacja związana z Funduszem Sprawiedliwości jest „pod stałym nadzorem i ma charakter przejściowy”.
Rozstrzygnięcie konkursu w ramach funduszu pomocy pokrzywdzonym ma nastąpić w ciągu kilku tygodni. Obecnie trwa weryfikacja 62 ofert.
Przedstawiciele resortu mówią przy tym, że Fundusz Sprawiedliwości wymaga reformy. Zdaniem wiceministra Sławomira Pałki trzeba rozważyć inną formę pomocy ofiarom przestępstw.
RIRM



