W wielu miejscowościach w Polsce protestują rolnicy. Domagają się m.in. ograniczenia importu produktów rolnych spoza UE
Trwają protesty rolników. Jednym z postulatów jest ograniczenie importu produktów rolnych spoza Unii Europejskiej. Rolnicy podkreślają, że unijna polityka zagraża opłacalności produkcji i destabilizuje rynek.
Rolnicy obawiają się o swoją przyszłość. Z jednej strony niepokój budzi unijna polityka Zielonego Ładu, w tym m.in. umowa handlowa z państwami Mercosur, z drugiej – rosnące zagrożenie zalaniem naszego rynku towarami z Ukrainy. Rolnicy skarżą się też na pozorowany dialog. Resort rolnictwa rozmawia z nimi, ale realnych działań nie podejmuje.
– Brak reakcji rządu spowodował to, że ludzie po prostu protestują, innego wyjścia nie mamy. Podsuwamy gotowe rozwiązania. Dlatego też jeżeli rząd i Komisja Europejska chce prowadzić handel i sprowadzać towary żywnościowe spoza Unii, domagamy się rekompensat, żeby po prostu nasza produkcja była opłacalna – podkreślił Edward Kosmal, wiceprzewodniczący NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”.
Rolnicy protestują od 14 listopada. Wyjeżdżają na drogi i gromadzą się przed urzędami wojewódzkimi w rożnych miejscach w Polsce.
W piątek manifestowali rolnicy z Pomorza Zachodniego. Protestowali w kilku miejscowościach i na drogach regionu.
– Jesteśmy doduszani kolanem do ściany. Przede wszystkim jesteśmy wypychani z rynku. Powinna być narodowa polityka rolna. Rozumiemy, że jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, mamy pewne zobowiązania, ale naszym zdaniem nic nie stoi na przeszkodzie, żeby była realizowana narodowa strategia rolna i też o nią się upominamy, gdyż najważniejsze jest wykarmienie własnego narodu i społeczeństwa – zaznaczył Paweł Janoch, rolnik z Grabowa (gm. Stargard).
Akcje protestacyjne organizowane w całej Polsce potrwają do 14 grudnia. Jednocześnie trwają przygotowania do międzynarodowego protestu w Brukseli, który odbędzie się 18 grudnia.
TV Trwam News




