System kaucyjny pod lupą Sejmowej Komisji Gospodarki
Sejmowa Komisja Gospodarki będzie dziś dyskutować na temat funkcjonowania systemu kaucyjnego w Polsce i jego skutków. Opozycja zwraca uwagę, że rząd nie przewidział wzrostu kosztów wywozu odpadów po wprowadzeniu tego systemu.
Przed jego uruchomieniem odpady z tworzyw sztucznych były odbierane sprzed domów i bloków z przeznaczonych do tego pojemników. Po wejściu w życie systemu kaucyjnego znaczna część tej frakcji odpadów zniknęła z gminnego systemu zbiórki.
Firmy odbierające odpady sprzedawały plastik do recyklingu, co wpływało na obniżenie kosztów gospodarowania odpadami, a w konsekwencji opłat ponoszonych przez mieszkańców.
Do posłów PiS docierają sygnały, że w wielu gminach systematycznie rosną opłaty za wywóz śmieci. Poseł Maciej Małecki pytał przedstawicieli ministerstwa klimatu o wpływ systemu na koszty odbioru odpadów. Jak przyznał resort, nie przygotował żadnej analizy w tym zakresie.
– Ten rząd doprowadził do tego, że obywatel musi taszczyć ten worek pod supermarket, żeby stanąć w kolejce do butelkomatu i wrzucić te butelki do pojemnika. Jeżeli oczywiście butelkomat będzie działał, to zostaną mu zwrócone pieniądze. W tym samym czasie ten sam obywatel [przyp. red.] dostaje podwyżkę cen wywozu śmieci. Ten problem będzie w kraju narastał. To jest kolejna decyzja, która odbija się cenowo na obywatelach, ale są tacy nieudacznicy w rządzie, że nawet nie potrafili przewidzieć skutków swojego szaleństwa – ocenia pos. Maciej Małecki.
System kaucyjny obowiązuje od 1 października ubiegłego roku. Do napojów sprzedawanych w plastikowych butelkach i metalowych puszkach doliczana jest kaucja w wysokości 50 groszy. Pieniądze można odzyskać po zwrocie opakowania.
RIRM



