fot. PAP/Darek Delmanowicz

W przyszłym tygodniu posłowie mają rozpocząć prace nad projektem budżetu na przyszły rok

W przyszłym tygodniu powinny ruszyć prace Sejmu nad projektem budżetu na 2021 r. Rząd przyjął propozycję z deficytem na poziomie ponad 82 mld zł.

Ekonomiści są podzieleni w ocenie tego projektu. Część z nich mówi, że projekt jest zbyt optymistyczny, inni mówią o realnych założeniach.

Projekt ustawy budżetowej na przyszły rok trafił w tym tygodniu do Sejmu. Zaplanowano w nim dochody w wysokości blisko 404,5 mld zł i ponad 486 mld zł wydatków, co oznacza, że deficyt może sięgnąć ponad 82 mld zł. W projekcie przewidziano m.in. finansowanie Programu „Rodzina 500+” czy zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia o ok. 12,9 mld zł w porównaniu do tego roku.

Przyjmując budżet, rząd założył wzrost PKB w roku 2021 w ujęciu realnym o 4 proc. oraz średnioroczną inflację w wysokości 1,8 proc.

Ekonomista prof. Henryk Wnorowski mówi, że projekt budżetu jest kolejnym etapem powrotu Polski na ścieżkę wzrostu.

–  Ten budżet zapewnia środki – po pierwsze, na inwestycje pobudzające gospodarkę. Zapewnia środki na kontynuację programów społecznych i środki na łagodzenie negatywnych skutków pandemii. Jest to budżet bez propozycji zwiększania podatków. Ja uważam, że budżet został skrojony całkiem dobrze i realistycznie – powiedział prof. Henryk Wnorowski.

Zgodnie z konstytucją, rząd musi przesłać projekt budżetu do Sejmu najpóźniej na trzy miesiące przed rozpoczęciem roku budżetowego.

Jeśli jednak w ciągu 4 miesięcy od przedłożenia Sejmowi projektu nie zostanie on przedstawiony prezydentowi do podpisu, wtedy głowa państwa może zarządzić skrócenie kadencji Sejmu.

 

RIRM

drukuj