W niedzielę mieszkańcy Krakowa zadecydują, co dalej z Aleksandrem Miszalskim
Już w najbliższą niedzielę odbędzie się referendum odwoławcze prezydenta i Rady Miasta Krakowa. Prezydent Aleksander Miszalski z Koalicji Obywatelskiej poprosił mieszkańców, by zostali w domach. Tylko niska frekwencja może uratować go przed utratą stanowiska.
W ciągu niespełna dwóch lat prezydentury Aleksandra Miszalskiego dług miasta Krakowa urósł o prawie dwa miliardy złotych. To jeden z głównych zarzutów, które inicjatorzy referendum stawiają politykowi z Koalicji Obywatelskiej. Kolejnym jest kolesiostwo w miejskich spółkach.
– Przypomnę, że na przykład doradcą prezesa w krakowskim holdingu komunalnym jest człowiek bez matury – wskazał Jan Hoffman, przewodniczący grupy inicjatywy referendalnej w Krakowie, przewodniczący rady dzielnicy Stare Miasto.
Problemem stała się także strefa czystego transportu. Została ona wprowadzona bez właściwej komunikacji z mieszkańcami i bez merytorycznego uzasadnienia.
– Objęto z niewiadomych przyczyn prawie 60 proc. miasta, 90 proc. terenów zurbanizowanych strefą, która w innych miastach na przykład w Warszawie obejmuje 7 proc. powierzchni miasta. To pokazuje jakieś takie zradykalizowanie oderwane od merytorycznych przesłanek – mówił Jan Hoffman.
Aleksander Miszalski wezwał mieszkańców do bojkotu referendum. Tylko niska frekwencja może uratować polityka KO od utraty stanowiska.
– Dlatego proszę, nie bierzcie udziału w tym referendum. Poczekajcie z oceną mojego urzędowania do wyborów – napisał prezydent Krakowa.
W trakcie kampanii referendalnej prezydent z Koalicji Obywatelskiej stał się bardzo aktywny w terenie. Spotykał się z mieszkańcami na tzw. ławce dialogu. Obiecywał poprawę. W miniony czwartek miała odbyć się nadzwyczajna sesja rady miasta, na której miał być przedstawiony plan ogólny dla Krakowa, ale radni z KO i Lewicy zerwali kworum i obrady się nie odbyły.
– Mówiono, że nie pokażą nam planu, bo będziemy to wykorzystywać do celów referendalnych, że to będzie wykorzystywane politycznie. No to ja się w związku z tym pytam prezydenta Aleksandra Miszalskiego, co takiego strasznego jest w tym planie, że nie chce go pokazać i się boi – oznajmił przewodniczący grupy inicjatywy referendalnej w Krakowie.
Aleksander Miszalski przekonywał, że referendum to zorganizowana akcja polityczna. Radny Prawa i Sprawiedliwości, Michał Drewnicki, wskazał, iż choć poszczególne ugrupowania polityczne wsparły referendum odwoławcze, to inicjatywa wyszła od samych mieszkańców Krakowa.
– Krakowskie referendum, ta inicjatywa jest – sądzę – ewenementem na skalę Polski. Udało się zebrać rekordową liczbę podpisów. Raptem w 44 dni 134 tysiące osób podpisało się pod wnioskiem – akcentował Michał Drewnicki, wiceprzewodniczący rady miasta Krakowa z PiS.
Przeciwnicy prezydenta miasta wskazali także na takie zachowania jak tańczenie na dachu do wulgarnej piosenki, wypinanie pośladków do studentów czy jazda z mopem po barze. Nie licują one z powagą urzędu.
– To wystarczy, żeby prezydentowi Aleksandrowi Miszalskiemu w najbliższą niedzielę pokazać czerwoną kartkę – podkreślił Jan Hoffman.
Referendum jest niewygodne dla szefa Koalicji Obywatelskiej, premiera Donalda Tuska, na tyle, że nie wsparł Aleksandra Miszalskiego przed niedzielnym referendum. Liczba zebranych podpisów, szeroki front poparcia dla referendum, a także przykład innych miast, mogą wskazywać na to, że referendum w Krakowie będzie skuteczne.
– Oczywiście zastrzegam, że danych do analizy referendów, doświadczenia historycznego mamy bardzo niedużo, co obarcza takie analizy pewnym błędem, jednak według moich wyliczeń, analiz i wszystkich dostępnych danych, które zebrałem, wynika, że referendum powinno zakończyć się sukcesem, mniej więcej oceniłbym to w okolicach 80 proc. szansy na to, że prezydent Aleksander Miszalski zostanie odwołany – wskazał Tomasz Synowiec, politolog.
W niedzielnym referendum mieszkańcy Krakowa będą głosować nie tylko „za” odwołaniem prezydenta, ale także Rady Miasta. W związku z referendum, w nocy z piątku na sobotę rozpoczyna się cisza wyborcza. Potrwa do niedzieli, do końca głosowania.
TV Trwam News



