[TYLKO U NAS] Szef toruńskiego Centrum Mediacji: Konflikty można rozwiązywać inaczej, niż poprzez sąd

W polskich sądach mamy ok. 15 mln procesów, które generuje populacja ok. 25 mln ludzi. Najdrobniejsze konflikty wypychamy do sądów; chcemy to odwrócić i pokazać naszym rodakom, że konflikty można rozwiązywać inaczej – mówił we wtorkowych „Rozmowach niedokończonych” w TV Trwam Mariusz Stanisław Trela, dyrektor Centrum Mediacji św. Rity w Toruniu.

Wśród zaproszonych gości, którzy podjęli temat „mediacji jako daru i drogi do pojednania” byli również Małgorzata i Tadeusz Tomaszewscy – mediatorzy z Centrum Mediacji św. Rity w Toruniu.

Mariusz Stanisław Trela na początku audycji wyjaśnił, co kryje się pod pojęciem „mediacja”.

– Mediacja to rodzaj postępowania, w którym uczestniczą strony konfliktu, a obok nich jest osoba bezstronna – nie wyraża interesu żadnej ze stron. Strony prowadzą ze sobą negocjacje i rozmowy, natomiast mediator pomaga prowadzić te rozmowy. Ten proces ma doprowadzić do wyjaśnienia wszelkich okoliczności istotnych dla stron i – jeśli jest to możliwe – do pojednania, porozumienia, zawarcia ugody, jeżeli w mediacji poruszane są kwestie wymagające uregulowania na płaszczyźnie prawnej – tłumaczył dyrektor Centrum.

Z kolei Tadeusz Tomaszewski podkreślił, że bycie mediatorem to powołanie.

– To bycie osobą, która z natury chce pomagać innym (…).  Rolą mediatora jest umiejętność uchwycenia istoty problemu osób, które do nas przychodzą – wskazał gość TV Trwam.

Małgorzata Tomaszewska akcentowała natomiast, że podstawą do zadawania pytań przez mediatora osobom, które są w trakcie mediacji – jest słuchanie.

– Pytania rodzą się ze słuchania. Poza klasycznym kanonem pytań zadajemy pytania w zależności od tego, kto przed nami stoi, z jakim problemem przyszedł, kim jest i jakie ma potrzeby – wyjaśniła.

Od dwóch lat św. Rita jest patronką Centrum Mediacji w Toruniu. Każda prowadzona mediacja jest poprzedzona modlitwą do Boga za jej wstawiennictwem.

Św. Rita jest wyrazistą ikoną pojednania. W okresie, kiedy była żoną i matką, cierpiała z powodu zwyczajów zbrojnego rozwiazywania konfliktów. Prawo nakazywało pomszczenie tego, kogo zabito z jej rodu lub jakiegokolwiek klanu rodzinnego. W imię tego prawa mordowały się całe rodziny (…). W takiej zemście zabito męża Rity. Ogromnie to przeżywała, ale żyła ogromna troską o synów, których krewni zabitego męża kreowali na mścicieli. Rita podjęła się doprowadzenia do pojednania zwaśnionych rodów, co wydawało się nieprawdopodobne, gdyż nikomu do tej pory się to nie udało (…). Rita głęboko zatopiona w modlitwie, Rita, która poszła do tych ludzi mocno przyciskając krzyż do piersi – dotarła do serc i doprowadziła do pojednania rodów – tłumaczył Mariusz Stanisław Trela.

Dyrektor centrum dodał, iż św. Rita wywarła tak ogromny wpływ na współczesnych jej ludzi, że po jej śmierci przez blisko 40-50 lat nie sięgano w Umbrii po miecz.

– Dzieli nas parę wieków od czasów, gdy żyła Rita, natomiast trudno oprzeć się wrażeniu, że żyjemy w dokładnie podobnym scenariuszu relacji. Nie sięgamy po miecz, ale jesteśmy społeczeństwem nieprawdopodobnie skonfliktowanym. W tej chwili w polskich sądach mamy ok. 15 mln procesów, które generuje populacja ok. 25 mln ludzi (…). Stworzyliśmy „gordyjski węzeł” społeczny. Najdrobniejsze konflikty wypychamy do sądów – zaznaczył Mariusz Stanisław Trela.

Stąd – jak wskazał gość „Rozmów niedokończonych” – inspiracja, że można pokazać ludziom zupełnie inny scenariusz i inną drogę do rozwiązywania konfliktów – nie przemocą.

– Sąd, jeżeli wydaje wyrok, to jest on egzekwowany – wchodzą instytucjonalne środki przymusu, np. komornik. Chcemy to odwrócić i pokazać naszym rodakom, że możemy rozwiązywać konflikty zupełnie inaczej – podkreślił dyrektor Centrum Mediacji św. Rity w Toruniu.

RIRM

 

drukuj