fot. flickr.com

Obrońcy praw człowieka: 57 zabitych na wschodzie Syrii w nalotach sił Izraela

Co najmniej 57 żołnierzy i proreżimowych bojowników zginęło z wtorku na środę w nalotach sił izraelskich na pozycje wojskowe we wschodniej Syrii – wynika z najnowszego bilansu przedstawionego przez Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka.

Wcześniej informowano o 23 zabitych i 28 rannych.

Jak przekazało Obserwatorium, w nalotach zginęło 14 członków syryjskich sił wojskowych i 43 bojowników walczących w szeregach proirańskiej milicji, w tym 16 Irakijczyków. Według organizacji z siedzibą w Wielkiej Brytanii, która dysponuje własną siatką informatorów w Syrii, były to jak dotąd „najbardziej śmiercionośne” ataki Izraela w Syrii, ogarniętej od 2011 r. wojną domową.

Jako pierwsza o nalotach poinformowała agencja AP. Według niej, izraelskie lotnictwo przeprowadziło w środę nad ranem intensywne ataki na wschodzie Syrii, wymierzone w pozycje i składy broni bojowników wspieranych przez Iran.

Syryjska państwowa agencja informacyjna SANA podała, że do ataków doszło w miastach Dajr az-Zaur, Al-Majadin i Abu Kamal oraz w ich rejonie w prowincji Dajr az-Zaur na wschodzie Syrii.

Obserwatorium sprecyzowało, że miało miejsce co najmniej 18 ataków z powietrza w Dajr az-Zaur, a także wzdłuż granicy z Irakiem. Zostało trafionych kilka składów broni.

Starszy rangą przedstawiciel amerykańskiego wywiadu, który wiedział o ataku, powiedział AP, że naloty przeprowadzono dzięki informacjom wywiadowczym USA i były one wymierzone w magazyny w Syrii, używane do przechowywania irańskiej broni. Dodał, że magazyny służyły również do przechowywania komponentów wspierających irański program nuklearny.

„Spalili irańskie pozycje w Dajr raz-Zaur” – powiedział AP Omar Abu Laila, znajdujący się w Europie działacz, który prowadzi zespół aktywistów przekazujących informacje z obszaru przygranicznego.

Izrael przez ostatnie lata przeprowadził kilkaset ataków na powiązane z Iranem cele wojskowe w Syrii, ale rzadko przyznaje się do takich operacji ani ich nie komentuje. AP zauważyło, że Izrael postrzega irańskie okopanie się na swojej północnej granicy jako czerwoną linię i wielokrotnie uderzał w powiązane z Iranem obiekty i konwoje z bronią przeznaczone dla Hezbollahu, radykalnej szyickiej organizacji terrorystycznej z Libanu.

Amerykański urzędnik, który zastrzegł anonimowość, powiedział, że sekretarz stanu USA, Mike Pompeo, omawiał naloty z szefem Mosadu, izraelskich służb wywiadowczych, Josim Koenem, w poniedziałek w Waszyngtonie.

PAP

drukuj