fot. isp-modzelewski.pl

[TYLKO U NAS] Prof. W. Modzelewski: W naszej Ojczyźnie jest dużo do sprzątania

W naszej Ojczyźnie jest dużo do sprzątania i niestety władza nie jest tu najsilniejszym graczem – powiedział na antenie TV Trwam w programie „Rozmowy niedokończone” prof. Witold Modzelewski. Wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego odniósł się w ten sposób do sytuacji polskiej gospodarki.

Prof. Witold Modzelewski z Instytutu Studiów Podatkowych zadał pytanie, jaką treść może mieć ten sygnał, który jest dość złożony w ocenie, bo przecież nie sposób nie docenić pani premier Beaty Szydło przez ostatnie dwa lata”.

– W polityce są jeszcze ważne te tzw. słupki popularności. Trudno odmówić popularności, takiej zasadnej, pani premier, a jednak politycy zdecydowali, że następuje zmiana pokoleń. (…) Wydaje mi się, że my kończymy jakieś rozliczenia z przeszłością. To jest dość złożony problem, bo te pierwsze dwa lata rządu, to jednak był dialog z przeszłością. Zresztą nawet ta narracja codzienna była taka, że przeciwstawiano to, co zrobiono przez te 2 lata z czasem przeszłym i to nie tylko z tym czasem niezbyt odległym. (…) Odczytuję to jako nie tylko zmianę pokoleniową, ale także zakończenie w sferze gospodarczej – chociaż być może jestem tu zbyt dużym optymistą – tego rozliczenia z przeszłością, bo ta przeszłość będzie nam jeszcze bardzo długo ciążyć – powiedział Honorowy Przewodniczący Krajowej Izby Doradców Podatkowych.

Wykładowca z Uniwersytetu Warszawskiego wskazał, że „wiara w to, że poprzez prywatyzacje która będzie częścią wielonarodowych struktur kapitałowych, prowadzi nas do ochrony interesu ekonomicznego danego państwa, jest wiarą bardzo naiwną”.

– Jest tak, że żyjemy w świecie swoistej oligarchii ekonomicznej. Niektórzy twierdzą, że w jakimś sensie jest to porządkujące, ale wartością owego porządku jest to, że tak naprawdę ośrodki decyzyjne są często bardzo daleko od państwa, gdzie są położone fabryki, majątek – zauważył.

– Transferowanie dochodów między 70-100 mld to kwota znana, ale w tym rachunku nie ma tego, co się nazywa cenami transferowymi, czyli ukrytym transferem. (…) Niektórzy twierdzą, że to jest kwota przekraczająca kolejne 50 mld złotych – dodał.

Prof. Witold Modzelewski mówił, że „nasze rozliczenia z przeszłością, czyli żądanie wzrostu płac, przyszło dużo później. Dopiero teraz odbudowujemy nasze potrzeby konsumpcyjne, które mieliśmy, a które hamował szantaż”.

– Szantaż polegający na tym, że jest bezrobocie na tyle duże, że praca jest ogromną wartością, a z drugiej strony ci, którzy nie mieścili się w tym świecie, wyjechali – to jest bardzo groźne, bo otwarta gospodarka – zwłaszcza państw Unii Europejskiej – pokazała nowy czynnik, którego nie doceniono. Nie doceniono tego, że przez łatwość przemieszczania się, to migracje siły roboczej będą ważniejsze i istotniejsze niż migracje kapitału. Kiedyś mówiono, że szybciej migruje kapitał niż praca. Okazuje się, że to może być tak samo szybko, a w sposób jeszcze bardziej trwały i groźniejszy, jeżeli jesteśmy państwem odpływu. (…) Teraz musimy przejść ten czyściec odbudowy naszych potrzeb konsumpcyjnych, co będzie głównym czynnikiem powstrzymania emigracji, szansą powrotu – podkreślił współzałożyciel Instytutu Studiów Podatkowych.

Kiedyś powiedziałem taką rzecz, którą do tej pory nie chcą mi koledzy darować, że w Polsce w zasadzie banki całe prawo bankowe sobie napisały same – mówił prof. Witold Modzelewski.

– NBP to napisał w uzgodnieniu z bankami i ci, którzy chcieli załatwić te problemy, szli do NBP, bo gdzie mieli iść? To nie jest nic złego. Potem te ustawy uchwalał parlament jako ustawy jakoby w interesie publicznym, a bankowcy do tego dorobili nawet świetną teorię – wszystko, co jest w interesie banków, jest w interesie publicznym, bo jesteśmy za duzi, żebyśmy mogli upaść. Czyli mamy do czynienia z takim węzłem gordyjskim, taką przeszłością, zaszłością, a przede wszystkim z beneficjentami tego stanu rzeczy. Beneficjentami – to daje pieniądze  – zauważył wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego.

Prof. Witold Modzelewski wskazał, że obecny rząd „jest pierwszym w historii rządem, który stawia ten problem. Do tej pory to był temat tabu i nikt o tym nie mówił”.

– To było wręcz dobre – prawo pisane w interesie będzie dawało korzyści podatnikom. Nawet widzieliśmy, kto to te korzyści uzyskiwał, on się tym chwalił, że ten przepis został dla niego uchwalony. W naszej ojczyźnie jest dużo do sprzątania i niestety władza nie jest tu najsilniejszym graczem, bo ten, kto dysponuje miliardami, a z wyłudzeń podatków tracimy kilkadziesiąt miliardów złotych rocznie, no to znaczy, że ktoś te pieniądze ma. Nawet jak je wytransferował, to same prowizje na lobbing są na tyle duże, że rząd musi brać pod uwagę to, że przeciwnik jest groźny, bo ma pieniądze, a to daje władzę – powiedział prof. Witold Modzelewski.

RIRM

drukuj