fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba: Przyczyną sporu nie jest nowelizacja ustawy o IPN. Przyczyną sporu jest zakłamanie nt. historii Polski

Liberalne media mówią, że nowelizacja ustawy o IPN wywołała problem. Problem jest w tym zakłamaniu, w tym fałszywym obrazie. Ustawa coś wykazała i my mówimy: lepiej, żeby nie pokazywała; lepiej, gdybyśmy żyli w takim śnie o tym, iż wszyscy nas lubią i wszyscy nas podziwiają za nasze bohaterstwo „drugowojenne”. Otóż jest inaczej. Jest tutaj wiele spraw do naprawienia – powiedział na antenie Radia Maryja w audycji „Aktualności dnia” prof. Mieczysław Ryba.

Wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego skomentował spór, jaki narodził się w wyniku pojawienia się nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowym. Politolog wskazał, że „przyczyną sporu nie jest nowelizacja ustawy o IPN. Przyczyną sporu jest zakłamanie nt. historii Polski, zakłamanie o skali, o której sobie nie zdawaliśmy sprawy”.

– Nowela ustawy odsłoniła tę skalę. To jest cała prawda o tym, co się w tej chwili dzieje w tym kontekście. (…) Cały zgiełk, cały huk, rozważanie niuansów, czy można byłoby inaczej zapisać pewne rzeczy. Nawet gdyby można było, to przecież skala ataków jest tak duża, że ona nie jest spowodowana niuansami – ona jest spowodowana tym, że Polska twierdzi, że nie jest odpowiedzialna za zbrodnie. Wręcz przeciwnie, że była obiektem prześladowań i zbrodniczej polityki niemieckiej czy ukraińskiej – powiedział gość Radia Maryja.

Prof. Mieczysław Ryba zwrócił uwagę na to, że „prawdziwe pojednanie nie polega na fałszu ani przemilczaniu. Jeśli ktoś chce zbudować pojednanie między ludźmi, między narodami, między grupami społecznymi w taki sposób, że coś zafałszuje lub przemilczy, to wcześniej czy później to wszystko się przewróci do góry nogami”.

– Jeśli więc dialog, no to oczywiście rzeczowo trzeba by było do niego podejść, pokazać prawdę w tym zakresie. (…) Dialog polega na poznaniu prawdy we wzajemnym szacunku, we wzajemnym pochyleniu się nad sobą i rzeczywistością. Oczywiście trzeba uszanować ludzką wrażliwość wzajemną, ale bez prawdy do niczego nie dojdziemy. W tym względzie absolutnie nie uważam – jak mówimy o prawdziwym pojednaniu czy porozumieniu polsko-żydowskim – że ta ustawa czemuś szkodzi. Ona daje szansę jak gdyby usunąć zakłamanie, a wtedy, jeśli będziemy mieć ten grunt prawdy, to to pojednanie będzie trwałe – podkreślił wykładowca Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Politolog mówił, że „antypolonizm też jest w świecie i trzeba z nim walczyć. (…) Pamiętajmy, że tych nieszczęść podczas II wojny światowej, tej nienawiści ze strony Niemców, Sowietów i tych szowinistów ukraińskich przeżyliśmy ogrom, więc wiemy, jeśli ktoś zafałszowuje czyjś obraz, jakie mogą być tego konsekwencje”.

– U nas liberalne media mówią, że ustawa wywołała problem. Problem jest w tym zakłamaniu, w tym fałszywym obrazie. Ustawa coś wykazała i my mówimy: lepiej, żeby nie pokazywała; lepiej, gdybyśmy żyli w takim śnie o tym, iż wszyscy nas lubią i wszyscy nas podziwiają za nasze bohaterstwo „drugowojenne”. Otóż jest inaczej. Jest tutaj wiele spraw do naprawienia. My przez lata, szczególnie 90. i trochę później, musieliśmy się uporać z polityką historyczną, z rozliczeniem z komunizmem – tego rozliczenia nie było i stąd profesjonalnej polityki historycznej też nie prowadziliśmy. Najwyższy czas, żeby to zmienić – wskazał.

Prof. Mieczysław Ryba zauważył, że „kiedy Polska chce mówić o sobie własnym głosem, rodzi się sprzeciw zewnętrzny, ale jeśli ten sprzeciw nie ma podstaw prawdziwościowych, to musimy go wytrzymać, a później to odkłamać, a nie się cofać”.

– Do niczego to cofanie nie prowadzi, tylko byłoby publicznym przyznaniem nieprawdy o nas. (…) Z czego mielibyśmy się wycofywać i w imię czego? Ktoś powie: w imię pojednania. Jeszcze raz powiadam – owszem, jeśli coś w naszej historii było złego, należy to napiętnować, ale nie możemy przyjmować win, które dokonał ktoś inny – podkreślił gość „Aktualności dnia”.

Cała rozmowa z prof. Mieczysławem Rybą znajduje się [tutaj].

RIRM

drukuj