[TYLKO U NAS] Prof. J. Szyszko: Mrzonki kół liberalno-lewackich, które chciałaby uwłaszczyć się na polskiej ziemi, zakończą się ich porażką

Mrzonki kół liberalno-lewackich, które zmierzają – mówiąc delikatnie – do tego, żeby się uwłaszczyć na polskiej ziemi, zakończą się jednak raczej ich porażką. Dopóki będzie rządziło Prawo i Sprawiedliwość, nie przypuszczam, żeby tego rodzaju pomysły były rzeczywiście realizowane – powiedział w programie „Rozmowy niedokończone” na antenie TV Trwam minister środowiska prof. Jan Szyszko. Skomentował w ten sposób medialne spekulacje na temat rzekomego zlikwidowania Ministerstwa Środowiska i przekazanie jego kompetencji innym resortom.

O likwidacji Ministerstwa Środowiska myślano już w drugiej połowie lat 90-tych. Chciano wówczas uczynić z Lasów Państwowych – podlegających resortowi – jednoosobową spółkę Skarbu Państwa – przypomniał prof. Jan Szyszko. Dobrze, że do tego nie doszło, ponieważ Lasy Państwowe są wielkim dobrem – dodał.

– One mają stymulować rozwój gospodarczy terenów niezurbanizowanych i taką misję pełnią. Do takiej misji są przygotowane. Lasy Państwowe są dobrem ogólnonarodowym. Z Lasami Państwowymi w tej chwili jest związanych ok. 25 tysięcy miejsc pracy bezpośrednio jako służba leśna, ale w okołoleśnym polu działania jest jednak sporo ponad 100 tys. miejsc pracy. Te lasy rzeczywiście służą tworzeniu miejsc pracy, szczególnie w terenach niezurbanizowanych – akcentował gość „Rozmów niedokończonych”.

W ramach swoich kompetencji Ministerstwo Środowiska zarządza m.in. zasobami geologicznymi Polski. Jednym z kluczowych zasobów naszego kraju, wciąż nie do końca wykorzystanym, są wody geotermalne – podkreślił minister.

– Geotermia jest naszą wielką szansą również i w jednoczącej się Europie, wraz z tzw. polityką klimatyczną. Chodzi o to, żeby emitować jak najmniej dwutlenku węgla, a jak najwięcej skoncentrować się na Odnawialnych Źródłach Energii. Nasze zasoby geotermalne – według szkoły prof. Juliusza Sokołowskiego – wielokrotnie przewyższają nasze potrzeby. To jest ogromny piec centralnego ogrzewania, do którego wystarczy się tylko i wyłącznie podłączyć, a jest to energia niezwykle stabilna. Ona jest zmagazynowana, niezależna od tego, czy słońce świeci czy nie świeci, czy wiatr wieje, czy nie wieje, czy jest zima, czy jest lato – tłumaczył.

Szef resortu środowiska zaznaczył, że poprzednia władza celowo blokowała możliwość prowadzenia odwiertów geotermalnych w Toruniu. Okazuje się, że zasoby jednego odwiertu wydobywczego toruńskiej geotermii wystarczyłby do dostarczenia przez cały rok ciepłej wody dla 200 tysięcy osób – zauważył.

– Geotermia toruńska według szacunków, które posiadam, to jest ciepła woda przez cały rok dla 200 tysięcy mieszkańców z jednego otworu wydobywczego. Proszę sobie wyobrazić, ile mniej pyłów zawieszonych w powietrzu w tym czasie byśmy wyemitowali, a przy okazji, według tego, co wiem, ta energia jest nawet tańsza niż energia, która jest oparta o te tradycyjne nośniki energii – akcentował polityk.

Ministerstwo Środowiska jako cel stawia sobie również ochronę gatunków zamieszkujących Puszczę Białowieską. Z powodu gwałtownego rozwoju kornika-drukarza, niszczącego drzewa w puszczy, trzeba było podjąć odpowiednie działania, które mają zapobiec jego dalszej ekspansji – wyjaśnił prof. Jan Szyszko.

– Wywołano epidemię. I to jest tak, że jak zaczyna chorować pewna grupa osobników, […] trzeba wyeliminować pewne osobniki, o ile ich nie można wyleczyć. O ile korniki zaatakują drzewo, jak wejdą między korę a drewno, to już jest koniec. Drzewo jeszcze jest zielone, ale już nie ma go jak leczyć. Po prostu trzeba je usunąć po to, żeby te osobniki, które mogą zarażać, czyli atakować następne drzewa, po prostu wyeliminować. To są stare metody stosowane w leśnictwie od wielu lat. Jeśli pojawiało się ognisko gradacyjne, czyli pewna grupa chorych drzew, trzeba było wyciąć, wyeliminować te osobniki po to, żeby się nie rozmnażały – tłumaczył szef resortu środowiska.

Za czasów poprzednich rządów zaniechano wycinania zarażonych drzew w Puszczy Białowieskiej, czego efektem są obecnie miliony obumarłych drzew oraz wyginięcie gatunków powiązanych przede wszystkim ze świerkiem – wskazał minister.

– Ni stąd ni zowąd, łamiąc prawo UE (bo naszym głównym prawem była ochrona tego, co tam było, tego bogactwa przyrodniczego, tych bogatych siedlisk), stwierdzono, że nie będziemy wycinali tych zarażonych drzew. Finał jest taki, że w tej chwili setki czy nawet miliony drzew świerkowych zamarło. Już tysiące hektarów zamarło. Zginęły gatunki związane ze świerkiem. […] W tej chwili sytuacja jest zła. Mówimy ciągle o korniku drukarzu, ale pamiętajmy, że na terenie Puszczy Białowieskiej występuje prawie 70 gatunków korników. To są korniki, które są związane z różnymi gatunkami drzew. Są gatunki związane z dębem, są gatunki związane z jesionem. […] One tam występują, ale zaatakował kornik, który jest bardzo ekspansywnym gatunkiem – zaznaczył gość „Rozmów niedokończonych”.

RIRM

drukuj