fot. PAP/EPA

Polityka migracyjna UE ponownie dotknęła obywateli Francji i Niemiec w sylwestrową noc

Nie milkną echa niespokojnego Sylwestra we Francji, w czasie którego rannych zostało ośmiu policjantów. Wczoraj w kilku miastach Francji protestowali funkcjonariusze domagając się ukarania sprawców, którzy pobili dwoje policjantów.

Do zapewnienia spokoju w ostatni dzień roku we Francji zmobilizowano aż 140 tys. funkcjonariuszy.

– Podejmiemy odpowiednie środki bezpieczeństwa, które opierać się będą na silnej mobilizacji funkcjonariuszy. W Paryżu zostanie rozmieszczonych 10,5 tysiąca funkcjonariuszy, którzy zapewnia bezpieczeństwo mieszkańcom przedmieść stolicy oraz turystom – zapewniał Michel Delpuech, szef paryskiej policji przed Sylwestrem.

Rzeczywiście w sylwestrową noc w Paryżu nie brakowało policjantów.

Mimo dodatkowej mobilizacji policji, nie udało się powstrzymać przemocy.  Według danych resortu spraw wewnętrznych podczas sylwestrowej nocy spalono ponad tysiąc pojazdów i aresztowano 500 osób.

W nocy z niedzieli na poniedziałek zostało rannych ośmiu policjantów oraz trzech wojskowych i czterech żandarmów.  Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w podparyskim Champigny-sur-Marne. 300 imigrantów wszczęło zamieszki po tym, jak nie zostali wpuszczeni na prywatne przyjęcie, na które nie mieli zaproszenia. Na miejsce została wezwana policja. Funkcjonariusze nie mieli szans w starciu z imigrantami, którzy rzucili się na patrol tuż po jego przybyciu.

Na drastycznym nagraniu, które trafiło do sieci widać jak biją i kopią oni leżącą na ulicy policjantkę. W wyniku starć kobieta ma obrażenia twarzy, a jej kolega złamany nos.

– To jest niestety cena jaką Europa płaci za to szerokie otwarcie na kulturę muzułmańska. Trudno sobie wyobrazić, by w naszej kulturze, nawet chuligani tak traktowali policjantkę – kobietę – podkreślał publicysta Mirosław Król.

Z kolei w Niemczech podczas imprezy sylwestrowej przy Bramie Brandenburskiej odnotowano przypadki molestowania kobiet jakiego dopuścili się imigranci. Oficjalnie zgłoszono dziesięć napaści na kobiety. Siedmiu sprawców udało się już zatrzymać.

Z ujawnionego właśnie raportu kryminologów wynika, że imigranci ponoszą w znacznej mierze odpowiedzialność za wzrost przestępczości w minionych trzech latach w Dolnej Saksonii.

– Oficjalne dane statystyczne niemieckich urzędów socjalnych i policji są zatrważające. Przestępczość wśród imigrantów, wśród oczekujących na azyl i tych, którzy powinni być wydaleni z terytorium Niemiec osiągnęła już 150 tysięcy różnego rodzaju przestępstw w minionym roku – mówił politolog prof. Grzegorz Rdzanek.

W latach 2014-2016 przestępczość w Dolnej Saksonii wzrosła o ponad 10 procent.  Za pogorszenie bezpieczeństwa odpowiadają w ponad 92 proc. nielegalni imigranci.

TV Trwam News/RIRM

drukuj