fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. W. Osadczy o polityce historycznej obecnego rządu: Jesteśmy na etapie totalnego zakłamania, totalnego przyzwolenia na ideologię banderyzmu

Doczekaliśmy się haniebnych aktów, kiedy próby potępienia tego ludobójstwa, chociażby w ustawie o IPN, zostały bezczelnie unicestwione przez formację rządzącą – mówił w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radiem Maryja prof. Włodzimierz Osadczy. Krytykował działania rządu ws. rozliczenia ukraińskiego ludobójstwa na Polakach w kontekście mordu dokonanego w 1944 roku w Hucie Pieniackiej.

28 lutego obchodzić będziemy 77. rocznicę akcji pacyfikacyjnej w Hucie Pieniackiej. Ukraińscy nacjonaliści oraz jeden z batalionów 4 Pułku Policji SS dokonali masakry ponad 850 Polaków.

– Fakt zbrodni ludobójstwa w Hucie Pieniackiej jest doskonale znany. Jest to wydarzenie, o którym wspomina się jako o jednym z najbardziej bestialskich przejawów ludobójstwa w ramach terroru ukraińskiego w czasie II wojny światowej – wskazał historyk.

Prof. Włodzimierz Osadczy zaznaczył, że choć w Polsce mówi się o ludobójstwie i potępia je, nie idzie za tym potępienie stojącej za nim ideologii.

– Powtarzamy jak mantrę, że to potępiamy. Zbliża się rocznica, my potępiamy zbrodnię. Natomiast nie przekłada się to na fakt potępienia nacjonalizmu ukraińskiego czy fakt wyciągania jakichś wniosków przez państwo polskie – stwierdził.

Dodał, że stanowi to temat tabu.

– Jest zakaz wchodzenia w te tematy w sposób poważny i należyty – zwrócił uwagę historyk.

Jako przykład podał fakt cenzurowania jego wypowiedzi w Polsce. Należyte rozliczenie ludobójstwa staje się w obecnej chwili niemożliwe.

– Wiemy, że było ludobójstwo. No i co? Nikt w Polsce w sposób należyty do tego faktu się nie odnosi. Pan Premier okłamuje społeczeństwo rokrocznie, mówiąc 11 lipca, że sytuacja nie uspokoi się, dopóty dopóki sprawa ludobójstwa nie zostanie rozliczona. Nic nie dzieje się na tym odcinku. Banderyzm na Ukrainie święci triumfy – ocenił.

Polskie władze na to przyzwalają.

– Jesteśmy na etapie totalnego zakłamania, totalnego przyzwolenia na ideologię banderyzmu, która od nas nie zależy. Czekajmy. Zobaczymy, co z tego wyjdzie –mówił historyk.

Jak zauważył prof. Włodzimierz Osadczy, nawet informacje o samym fakcie ludobójstwa będą coraz rzadsze i coraz bardziej niszowe. Skrytykował przy tym Telewizję Polską. Historyk negatywnie ocenił w tej kwestii całokształt działań państwa polskiego.

– Jestem tym wszystkim załamany. Taka jest moja reakcja. Odfajkowywanie od rocznicy jakichś prymitywnych informacji, że jest to rocznica ludobójstwa, że jest to coś, co jest straszne. Należy to do pewnych rytuałów III RP, w której zbrodni ludobójstwa nie wolno rozliczać w sposób należyty, a daje się upust – w sposób lekki – przyzwoitości, przez przypomnienie, które nie przekłada się na nic – podkreślał.

Profesor Osadczy wyjaśnił, na czym polega niebezpieczeństwo odradzającego się banderyzmu.

– To była zbrodnicza ideologia, która kazała zniszczyć całą populację polską. Było to realizowane w sposób konsekwentny, planowy, z niezwykłym okrucieństwem – podkreślił.

Jak zaznaczył prof. Włodzimierz Osadczy, próby potępienie banderyzmu i rozliczenia wynikającego z niej ludobójstwa są konsekwentnie blokowane przez państwo polskie.

– Doczekaliśmy się haniebnych aktów, kiedy próby potępienia tego ludobójstwa, chociażby w ustawie o IPN, zostały bezczelnie unicestwione przez formację rządzącą. Prezydent Andrzej Duda doprowadził do zniszczenia ustawy o potępieniu ludobójstwa ukraińskiego– oznajmił historyk.

Prof. Włodzimierz Osadczy stwierdził, że jest to jeden z elementów demoralizacji Polaków.

– Uważam, że przyzwolenie na ideologię banderyzmu jest jednym z elementów zniszczenia społeczeństwa polskiego, tak jak demoralizacja, niszczenie rodziny czy przyzwolenie na zabijanie dzieci nienarodzonych – zwrócił uwagę.

Uznał, że polskie społeczeństwo jest w tej chwili bezradne.

– Uważam, że nie ma narodu polskiego, nie ma społeczeństwa polskiego. W tej chwili jesteśmy rozgrywani przez wszystkich – stwierdził prof. Włodzimierz Osadczy.

RIRM/radiomaryja.pl

drukuj