fot. Monika Bilska

[TYLKO U NAS] Prof. W. Gontarski: Musimy pilnować UE, aby nie weszła na ścieżkę antypraworządności. Oni – pod płaszczykiem praworządności – chcą naruszać prawo

W oparciu o niesprecyzowane kryteria Komisja Europejska chciałaby obcinać Polsce fundusze unijne pod płaszczykiem, że u nas jest ryzyko dla interesów finansowych Unii, bo nie przestrzegamy praworządności. Musimy cały czas pilnować rozporządzenia oraz musimy pilnować Unię Europejską, aby nie weszła na ścieżkę antypraworządności. Oni – pod płaszczykiem praworządności – chcą naruszać prawo – akcentował prof. Waldemar Gontarski w czwartkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

Nie milkną echa po szczycie Unii Europejskiej w sprawie budżetu na lata 2021-2027. Premier Mateusz Morawiecki w środę na posiedzeniu Sejmu mówił, że Polska odniosła wielki sukces i jest „największym beneficjentem funduszu spójności”. Rząd wynegocjował wsparcie w wysokości ok. 139 mld euro w formie dotacji oraz 34 mld euro w pożyczkach. [czytaj więcej]

Kontrowersje budzi fakt związany z powiązaniem wypłat z tzw. praworządnością. Premier podkreślił, że nie ma bezpośredniego połączenia miedzy oceną praworządności a przyznanymi środkami budżetowymi z Unii Europejskiej. W tej kwestii pojawiają się jednak obawy.

– Premier odniósł sukces negocjacyjny razem z premierem Węgier, nakłaniając liderów Unii Europejskiej, żeby wycofali się z tzw. odwróconej kwalifikowanej większości. (…) To Komisja Europejska będzie musiała szukać większości wśród ministrów państw członkowskich, żeby zatwierdzili wniosek o wstrzymanie nam finansów pod płaszczykiem ochrony praworządności. Ale ciągle istnieje ryzyko, że będą chcieli to zrobić – wyjaśnił prof. Waldemar Gontarski.

– Komisja ma chronić interes finansowy Unii przed „ryzykiem straty finansowej spowodowanej uogólnionym brakiem w zakresie praworządności w państwie członkowskim”. My, prawnicy, nie wiemy, co to znaczy. Mało tego, prawnicy Rady Ministrów złożonej z państw członkowskich mówią, że też nie wiedzą, jakie jest ryzyko, bo nie ma kryteriów. (…) W oparciu o niesprecyzowane kryteria Komisja Europejska chciałaby obcinać Polsce fundusze unijne pod płaszczykiem, że u nas jest ryzyko dla interesów finansowych Unii, bo nie przestrzegamy praworządności – zaznaczył.

Gość „Aktualności dnia” dodał, że można wyciągnąć wniosek, iż szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen „proponuje, aby prawo stało się bezprawiem”.

– Nie podobają im się wyniki wyborów prezydenckich, parlamentarnych w imię racji ideologicznych. Oni, operując niesprecyzowanymi kryteriami ryzyka dla praworządności, chcą nas karać finansowo. To miałoby się tak do sprawiedliwości, jak krzesło zwykłe do krzesła elektrycznego. Ursula von der Leyen chce nadal iść w tym kierunku i zapowiedziała, że we wrześniu do tego wrócą. Dlatego musimy cały czas pilnować rozporządzenia oraz musimy pilnować Unię Europejską, aby nie weszła na ścieżkę antypraworządności – podkreślał prawnik.

Prof. Waldemar Gontarski powiedział, że państwo polskie ma nadal wpływ na kształt mechanizmu, który będzie określał kryteria ryzyka straty finansowej w zakresie praworządności.

– Mamy jeszcze wpływ, jaki mechanizm zostanie ustanowiony i jak będzie wyglądał. Kiedy jednak on zostanie już ustanowiony, rozporządzenie zostanie wydane, wtedy Komisja będzie mogła zawnioskować do Rady Ministrów i wówczas będzie to poza nami, bo nie będziemy mieli prawa weta – może się zebrać kwalifikowana większość ministrów, która zatwierdzi wniosek Komisji. Prawo weta mamy na etapie stanowienia mechanizmu, czyli stanowienia prawa unijnego – tłumaczył gość „Aktualności dnia”.

– Dlatego teraz musimy zachować czujność. Nie podoba mi się, jak ktoś mówi, że sprawa została załatwiona, bo sprawa została otwarta. Dzisiaj w Parlamencie Europejskim były premier Polski Marek Belka występował jako eurodeputowany przeciwko Polsce. Występując przeciwko Polsce, naruszał zasadę rządów prawa – dodał.

Prawnik zwrócił uwagę na kwestie związane z praworządnością w Niemczech i wpływ polityków na powoływanie sędziów.

– W Niemczech minister powołuje sędziego na czas określony. Kiedy minister jest stroną w postępowaniu administracyjnym, to sędzia ma wydawać wyrok, a przecież to od ministra zależy, czy będzie miał on przedłużony mandat sędziowski. (…) Trybunał w Luksemburgu uznał, że to jest zgodne z zasadą praworządności. U nas minister nie powołuje sędziego, tylko prezydent, a oni mówią, że u nas jest większy wpływ władzy wykonawczej na sądy. To jest nazywanie prawdy nieprawdą; zamienianie sensu w bezsens, wartości w antywartość. Musimy nazywać rzeczy po imieniu – merytorycznie my jesteśmy silniejsi, a oni są zakłamani co do praworządności, bo oni – pod płaszczykiem praworządności – chcą naruszać prawo – stwierdził rozmówca Radia Maryja.

Całą rozmowę z prof. Waldemarem Gontarskim w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [tutaj]. 

radiomaryja.pl

drukuj