fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba o Funduszu Odbudowy: W ogromnej mierze dajemy możliwość szantażowania nas przez czynniki zewnętrzne

Poprzez Fundusz Odbudowy w ogromnej mierze dajemy możliwość szantażowania nas przez czynniki zewnętrzne. Argumenty osób sceptycznych nie biorą się znikąd i nie padają tylko w Polsce, ale nawet w Niemczech. Ludzie ci nie tylko widzą korzyści finansowe, ale widzą też zagrożenia i są to argumenty bardzo mocne – powiedział prof. Mieczysław Ryba, politolog, w sobotnim felietonie „Myśląc Ojczyzna” w TV Trwam.

4 maja Sejm przyjął ustawę wyrażającą zgodę na ratyfikację decyzji o zwiększeniu zasobów własnych Unii Europejskiej. Za opowiedziało się 290 posłów, przeciw było 33, a 133 wstrzymało się od głosu. [czytaj więcej

– Przyjęcie Funduszu Odbudowy spowodowało duże wstrząsy na polskiej scenie politycznej. Z jednej strony prawica nie była zjednoczona – Solidarna Polska głosowała przeciwko FO. Z drugiej strony nie była też zjednoczona opozycja – sojusz Lewicy Demokratycznej i Polskie Stronnictwo Ludowe zagłosowały za Funduszem, a Platforma wstrzymała się od głosu. Doszło nie tyle do konfliktu na prawicy, ale przede wszystkim w opozycji – zwrócił uwagę prof. Mieczysław Ryba.

Politolog zaznaczył, że „niektórzy w omawianym projekcie widzą tylko pieniądze, które mogą pozyskać kraje członkowskie, żeby szybko wyjść z kryzysu”.

– Natomiast argumenty osób sceptycznych nie biorą się znikąd i nie padają tylko w Polsce, ale nawet w Niemczech, gdzie tamtejszy Trybunał Konstytucyjny ma się pochylić nad tym, czy taka decyzja jest zgodna z konstytucją. (…) Unia bierze wspólny dług, a więc będzie nakładać wspólne podatki, czyli będzie funkcjonować coraz bardziej jako scentralizowane superpaństwo. Z punktu widzenia Polski jeszcze bardziej poważny problem robi się z tzw. praworządnością i możliwością wstrzymywania wypłaty funduszy przez Komisję Europejską, jeśli ta uzna, że coś w naszym kraju dzieje się niepraworządnego – zauważył.

Prof. Mieczysław Ryba wskazał, że „nie tylko może chodzić o kwestie sądowe, ale również o ideologię gender, czyli np. możliwość adopcji dzieci przez pary homoseksualne”.

– W ogromnej mierze dajemy możliwość szantażowania nas przez czynniki zewnętrzne. Ci, którzy są sceptyczni, nie tylko widzą korzyści finansowe, ale widzą też zagrożenia i są to argumenty bardzo mocne – podkreślił.

Autor felietonu zastanawiał się, dlaczego rząd polski zdecydował się na taki krok?

– Najprawdopodobniej dlatego, że w lecie ubiegłego roku był osamotniony w swoim oporze i negocjacjach. Oprócz Węgier nikt Polaków nie poparł, nikt obaw nie podnosił. Nasz rząd mógł to zawetować, ale Niemcy staraliby się nas ominąć i stworzyć fundusz poza Polską. To spowodowałoby nie tylko atak liberalnych mediów, wściekłość opozycji, ale także niezrozumienie wśród wyborców, którzy zostali uformowani w bardzo euroentuzjastyczny sposób, nieraz bezrefleksyjny – zauważył wykładowca akademicki.

Politolog w kontekście gry politycznej na polskiej scenie powiedział, że „największym przegranym jest tu Platforma Obywatelska”.

– Zagłosowała ona wbrew temu, co deklarowała wcześniej, a mówiła o absolutnym poparciu dla Funduszu Odbudowy, a nawet dla europejskich pomysłów centralizacyjnych. Nagle się sprzeciwiła. To niezrozumiałe w Brukseli, która popierała tzw. totalną opozycję; niezrozumiałe także w Polsce w elektoracie euroentuzajstycznym, a taki ma Platforma. Dlaczego tak zrobiono? Żeby zaszkodzić Prawu i Sprawiedliwości, ale to było nieskuteczne, dlatego że SLD i PSL się wyłamały i zagłosowały wraz z PiS-em. W sensie politycznym najbardziej stratna jest PO, którą czeka ogromna walka o władzę wewnątrz. Czekają ją poważne wstrząsy – zwrócił uwagę autor felietonu.

radiomaryja.pl

drukuj