[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba: Kiedy krytykuje się rewolucjonistów ideologicznych, wtedy nie ma wolności słowa, tylko mamy do czynienia z karaniem. Taką cenę płaci się za prawdę

Jeśli będziemy milczeć, zostawimy samym sobie ludzi, takich jak radny Tomasz Pitucha, to środowiska rewolucyjne będą szły coraz dalej, a katolicy będą się coraz bardziej wycofywać – powiedział w felietonie „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja i TV Trwam prof. dr hab. Mieczysław Ryba.

Sąd odwoławczy utrzymał wyrok w sprawie radnego Prawa i Sprawiedliwości z Lublina Tomasza Pituchy. Jak zauważył prof. Mieczysław Ryba, „karą jest grzywna, którą ma wpłacić na tzw. marsz równości, a więc na stowarzyszenie, które krytykował”.

Ono organizowało tęczowy marsz, propagowało pewne idee z tym związane. Tomasz Pitucha to skrytykował i przez to ma na niego wpłacić karę. To rzecz niespotykana w wymiarze sprawiedliwości. Owszem, jeśli ktoś czuje się obrażany i wygra proces sądowy, to zwykle wpłaca pieniądze na jakąś dobroczynną fundację, na coś, co nie jest w sprzeczności z poglądami tego, który ma takiej wpłaty dokonać. Zmuszanie kogoś, kto sprzeciwia się ideologii LGBT, gender, żeby wpłacił na tego typu inicjatywę. jest próbą czy też gwałceniem sumienia kogoś, kto ma absolutnie wyrobione na ten temat poglądy – powiedział wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Autor felietonu wskazał, że „ten wyrok mówi nam o kondycji wymiaru sprawiedliwości”.

– Niejednokrotnie widzieliśmy, jak ludzie zaangażowani ideologicznie po lewicowej stronie w ostrych słowach atakowali ludzi Kościoła czy ludzi o poglądach konserwatywnych, jak wulgarnie to czynili i nic się nie działo. Mówiono albo o wolności ekspresji artystycznej, albo o wolności słowa. (…) Kiedy krytykuje się rewolucjonistów ideologicznych, wtedy nie ma wolności słowa, tylko mamy do czynienia z karaniem. Taką cenę płaci się za prawdę – zaznaczył.

Prof. Mieczysław Ryba zauważył, że „ciąganie ludzi po sądach jest nakierowane nie tylko na to, żeby ich ukarać, ale nade wszystko na to, żeby przestraszyć innych na tym przykładzie, żeby nie zabierali publicznie głosu, nie sprzeciwiali się rozprzestrzeniającej się ideologii rewolucji kulturalnej.

– Powinniśmy wziąć w obronę takie osoby. Chodzi o zwykłych obywateli, ale też o zorganizowane środowiska katolickie. Tomasz Pitucha jest członkiem Ruchu Światło-Życie, więc powinien mieć wsparcie, bo walczy w słusznej sprawie, sprawie nas wszystkich. (…) Jeśli dzieje się coś złego, trzeba roztoczyć duchową opiekę nad taką postacią. Trzeba też jasno i głośno mówić o krzywdzie, która się dzieje, nazywać rzeczy po imieniu. Jeśli będziemy milczeć, zostawimy takich ludzi samym sobie, środowiska rewolucyjne będą szły coraz dalej, a katolicy będą się coraz bardziej wycofywać. (…) Trzeba też apelować do naszych polityków. Coś jest w prawie polskim nie tak, skoro można ludzi skazywać na tak dziwne kary – wskazał politolog.

– Cztery lata rządów prawicy nie zmieniły w tym zakresie wiele. Wydaje się, że kolejne cztery absolutnie powinny odebrać możliwość szantażowania czy też straszenia ludzi, którzy mają swoje poglądy i artykułują je jednoznacznie i mocno, bo mają do tego prawo – dodał.

radiomaryja.pl

drukuj