fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba: Każde zaniedbanie D. Trumpa związane z huraganem Dorian mogłoby być brzemienne w skutkach. On zdaje sobie z tego sprawę

Zaniedbanie Donalda Trumpa w tej materii, kiedy przychodzi takie nieszczęście (huragan Dorian – przyp. red.) mogłoby być brzemienne w skutkach. On zdaje sobie z tego sprawę. Prezydent USA chce realizować swoją politykę i myśli o drugiej kadencji. Oczywiście, ten zbieg okoliczności w jakiś sposób jest trudny dla nas, ale wiadomo, że będzie wiceprezydent, że pewne rzeczy będą ustalone. Trump zapowiada też wizytę późniejszą, więc tutaj nic takiego się nie dzieje – powiedział w „Aktualnościach dnia” o odwołaniu wizyty prezydenta USA w Polsce w związku z huraganem Dorian prof. Mieczysław Ryba.   

Politolog podkreślił, że nie ma innych powodów odwołania wizyty Donalda Trumpa w Polsce, poza tymi czysto naturalnymi. Do Florydy zbliża się huragan Dorian i prezydent USA chce być na miejscu w związku z konsekwencjami, jakie mogą nastąpić po przejściu tego kataklizmu.

Radość opozycji po odwołaniu wizyty prezydenta Donalda Trumpa w Polsce jest pochodną kampanii wyborczej i pragnieniem, żeby na tym gruncie nie doszło do wzmocnienia rządu (taka wizyta z pewnością wizerunkowo by go wzmocniła) – akcentował wykładowca akademicki KUL i WSKSiM.

Prof. Mieczysław Ryba podkreślił również, że Donald Trump szykuje się do wyborów za rok i doskonale wie, jaką rolę Floryda spełnia w całym systemie wyborczym.

Są stany, które mają preferencje wyborcze tak ugruntowane, że praktycznie kampania jest rozstrzygnięta od razu. Na przykład Texas zawsze głosuje na Republikanów, a Nowy York na Demokratów. Tam nie ma o co walczyć, ponieważ to jest system elektorski, jeśli któryś z kandydatów wygrywa w danym stanie to bierze wszystkie głosy elektorskie. Natomiast są stany, jak gdyby ruchome, takie gdzie raz głosują na Demokratów, raz na Republikanów. Preferencje wyborcze w tych stanach rozstrzygają o tym, kto zostanie prezydentem. Floryda do takich stanów należy – wskazywał politolog.

Opozycja szuka na siłę różnych przyczyn do tego, żeby zaatakować czy w jakiś sposób pokazać słabość władz w Polsce – podkreślał prof. Mieczysław Ryba. Wskazywał, że jest to oczywiste, ponieważ propozycje programowe opozycji są niewielkie lub nie ma ich w ogóle. Szuka się takich rzeczy, które miałyby osłabić przeciwnika, a nie promować samego siebie, bo nie ma się za bardzo do czego odwołać.

Prezydent Ameryki spełnia taką rolę reprezentacyjną, jak nasz prezydent, a zarazem realnie rządzi tak, jak u nas premier. Wyobraźmy sobie, że mamy w jakimś regionie Polski gigantyczną klęskę żywiołową i w tym czasie nasz prezydent i premier wyjeżdżają z kraju, gdzieś tam na zewnątrz załatwiają jakieś sprawy. Wówczas absolutnie wszystkie media opozycyjne mówiłyby, że tu się rozgrywają ludzkie tragedie, gdzie panowie jesteście? To są rzeczy oczywiste, zwłaszcza jeśli jesteśmy na rok przed wyborami w Stanach Zjednoczonych. To byłby duży błąd Trumpa, gdyby tego nie uczynił ze względu na swoich własnych obywateli – podkreślał politolog.

Całą rozmowę z prof. Mieczysławem Ryba z „Aktualności dnia” można odsłuchać [tutaj].

RIRM

drukuj