fot. Monika Bilska

[TYLKO U NAS] Prof. M. Piotrowski o przyjęciu 115 tys. Polaków przez Iran w 1942 roku: To wszystko pomimo tak wielu lat dalej zobowiązuje. Można na tym budować, ale zepsuć bardzo łatwo

Nasz kraj miał do niedawna niezłe kontakty z Iranem. Były one podbudowane historycznymi konotacjami oraz brakiem konfliktu interesów. W Iranie bowiem znaleźli schronienie Polacy, wraz z Armią Andersa, po ewakuacji ze Związku Sowieckiego w 1942 roku. Łącznie Iran przyjął 115 tys. Polaków, w tym 18 tys. polskich dzieci. To wszystko pomimo tak wielu lat dalej zobowiązuje. Można na tym budować, zepsuć bardzo łatwo, a pierwsze tego symptomy obserwowaliśmy w lutym ubiegłego roku podczas zorganizowanej w Warszawie Konferencji Bliskowschodniej – wskazał prof. Mirosław Piotrowski w felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” w TV Trwam.

Prof. Mirosław Piotrowski zaznaczył, że Polska „miała do niedawna niezłe kontakty z Iranem”. Tłumaczył, iż „były one podbudowane historycznymi konotacjami oraz brakiem konfliktu interesów”. Przy tej okazji zwrócił uwagę na akty przyjaźni, jakich Polska doświadczyła – w krytycznych momentach swoich dziejów – od wielu krajów na świecie, w tym od Turcji.

– Wystarczy wspomnieć Turcję, która nie uznała rozbiorów Polski, mimo że zniknęła ona z mapy świata. Według przekazów, zawsze na tureckim dworze podczas prezentacji dyplomatów protokolarnie pytano, czy przybył już poseł z Lechistanu. Na polskiego ambasadora zawsze na tureckim dworze miało czekać puste krzesło (…). Polski wieszcz Adam Mickiewicz pisał: „W czasach, kiedy żadne z państw nie sprzeciwiło się uciskowi Polski przez wrogich sąsiadów, jedynymi naszymi przyjaciółmi byli Turcy. Darzymy Turków przyjaźnią jako ten naród, który nie ugiął się przed naszymi wrogami i nie zaakceptował rozbiorów Polski” – mówił polityk.

Felietonista zwrócił także uwagę na historyczne działania podejmowane wobec naszej ojczyzny przez Japonię.

– Spójrzmy też na Japonię, która na początku II wojny światowej, mimo przynależności do paktu Osi, po zajęciu Polski przez Niemcy i Związek Sowiecki, jeszcze do 4 października 1941 roku nie zlikwidowała w Tokio – mimo nacisków Hitlera – polskiej placówki dyplomatycznej. Uznawała ją za oficjalną, zapraszając na wszystkie uroczystości polskich dyplomatów akredytowanych w Tokio razem z dyplomatami niemieckimi, co tych ostatnich bardzo drażniło. W tym czasie wywiady polski i japoński także bardzo świetnie ze sobą współpracowały – przypomniał prof. Mirosław Piotrowski.

Będąc myślami niemal na antypodach nie sposób pominąć Nową Zelandię, która przyjęła niezwykle serdecznie przed zakończeniem II wojny światowej w październiku 1944 roku, ponad 700 polskich dzieci i ponad 100 polskiego personelu – wskazał polityk.

– Przybyli tam z Persji, czyli Iranu, bo w Iranie bowiem znaleźli schronienie wraz z Armią Andersa po ewakuacji ze Związku Sowieckiego w 1942 roku. Łącznie Iran przyjął 115 tysięcy Polaków w tym 18 tysięcy polskich dzieci. To wszystko pomimo tak wielu lat dalej zobowiązuje. Można na tym budować, zepsuć bardzo łatwo, a pierwsze tego symptomy obserwowaliśmy w lutym ubiegłego roku podczas zorganizowanej w Warszawie Konferencji bliskowschodniej – podsumował historyk.

radiomaryja.pl

drukuj