[TYLKO U NAS] Prof. M. Piotrowski: Nasi obywatele doskonale wiedzą, że odejście od węgla, likwidacja polskich kopalni, spowoduje drastyczny wzrost cen energii

Nasi obywatele doskonale wiedzą, że odejście od węgla, likwidacja polskich kopalni, spowoduje drastyczny wzrost cen energii. Według związkowców „Solidarności” będzie nas to kosztować 600-700 miliardów euro. To więcej niż wszystkie dotacje od wejścia Polski do Unii. Wywoła to zrozumiałe niezadowolenie, a przed nami, już za kilka miesięcy, w maju, wybory na urząd prezydenta Rzeczpospolitej – mówił w niedzielnym felietonie „Myśląc ojczyzna” na antenie TV Trwam prof. Mirosław Piotrowski.

Prof. Mirosław Piotrowski na wstępie swojego felietonu zauważył, że nowa szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen udzieliła wywiadu włoskiemu dziennikowi „La Stampa”, w którym stwierdziła, ma że obietnicę polskiego rządu, że latem zaangażuje się on w działania na rzecz neutralności klimatycznej (UE) do 2050 roku.

– Dotychczas mówiono Polakom, że polski premier bohatersko wydłużył dla naszego kraju ten okres, a nawet postawił się okoniem i wetował. Najbardziej nagłośniony argument brzmiał: „Polska potrzebuje więcej czasu”. Z wywiadu niemieckiej komisarz wynika jednak, że niekoniecznie musi to dotyczyć tak długiego okresu, tzn. kilkudziesięciu lat. Sugestia polskiego premiera miałaby sięgać co najwyżej kilku miesięcy. Proszę posłuchać jak brzmiało całe zdanie von der Leyen: „Z tego powodu powiedziała nam (Polska), że potrzebuje więcej czasu, by zrozumieć co zrobić, aby osiągnąć ten cel, ale obiecała, że latem zaangażuje się razem z nami na rzecz neutralności klimatycznej (UE) do 2050 roku”. Dla mnie nie ma wątpliwości, że polskie władze nie chciały pod koniec ubiegłego roku składać wiążących deklaracji. Poprosiły tylko „o czas, aby zrozumieć co zrobić” – ocenił były europoseł.

Komisja Europejska jest więc spokojna, gdyż ma obietnicę polskiego premiera, że zlikwiduje polskie kopalnie. Należy więc zadać pytanie: co z nami, co z polskim społeczeństwem – podkreślił historyk.

– Czy nie możemy więc czuć się oszukiwani? Nasi obywatele doskonale wiedzą, że odejście od węgla, likwidacja polskich kopalni, spowoduje drastyczny wzrost cen energii. Według związkowców „Solidarności” będzie nas to kosztować 600-700 miliardów euro. To więcej niż wszystkie dotacje od wejścia Polski do Unii. Wywoła to zrozumiałe niezadowolenie, a przed nami, już za kilka miesięcy, w maju, wybory na urząd prezydenta Rzeczpospolitej. Mogłoby to więc pogorszyć notowania urzędującego Pierwszego Obywatela RP, tak ściśle związanego z obozem władzy. Po co ryzykować? Następny szczyt Rady Europejskiej w czerwcu, a więc miesiąc po prezydenckich wyborach. Wówczas premier Polski będzie mógł zakomunikować, że już „zrozumiał co zrobić” – wskazał przewodniczący ugrupowania Ruch Prawdziwa Europa – Europa Christi.

Mimo buńczucznych deklaracji składanych w mediach, zarówno premier Mateusz Morawiecki, polski rząd, jak i europosłowie Zjednoczonej Prawicy trzymani są na krótkim pasku UE – akcentował prof. Mirosław Piotrowski.

– Pod jej naporem premier Mateusz Morawiecki cofnął reformę sądownictwa, żeby tylko przypomnieć, iż pierwszą prezes Sądu Najwyższego Małgorzatę Gersdorf przeniesiono w stan spoczynku, po czym na żądanie Timmermansa przywrócono. Jakiś czas później, wszyscy europosłowie PiS-u, karnie zagłosowali za von der Leyen, jako szefową Komisji Europejskiej i Timmermansem, jako pierwszym jej zastępcą (nikt z Polaków nie był przeciw). Frans Timmermans lansuje teraz utopijną ideologię Europejskiego Zielonego Ładu, która może zarżnąć polską gospodarkę. Działaniom Timmermansa wtóruje prezydent Francji Emmanuel Macron, domagający się od polskiego premiera szybkich działań – zaznaczył.

Francuski prezydent swego czasu zdołał skutecznie nacisnąć na premiera Mateusza Morawieckiego, aby ten zdymisjonował ówczesnego ministra środowiska śp. prof. Jana Szyszko – zwrócił uwagę były europoseł.

– Profesor Szyszko sam mi opowiadał, jak wręczając mu dymisję premier Morawiecki powiedział, że czyni tak, bo domagał się tego prezydent Francji Emmanuel Macron. Prezydent Andrzej Duda przyjął dymisję, jak i dymisję Antoniego Macierewicza. Po całej wrzawie ponownie rozmawiałem z profesorem Janem Szyszko, który nie ukrywał zadowolenia z nagłośnienia przyczyn jego dymisji. Mówił do mnie: „Panie profesorze, nie idzie o moje zwolnienie, ja mam co robić, praca naukowa, stacja badawcza w Tucznie, a i premier ma prawo dobierać sobie współpracowników jakich chce, ale, nie może być w Polsce tak, że premier zwalnia ministrów, bo kazał mu to zrobić prezydent lub premier obcego kraju”. Obaj zgodziliśmy się, że to niedopuszczalne i trzeba temu przeciwdziałać – mówił polityk.

radiomaryja.pl

drukuj