fot. Monika Bilska

[TYLKO U NAS] Prof. G. Kucharczyk o niemieckich księżach, którzy błogosławili związki homoseksualne: Czyżby zapomnieli o „Hymnie o miłości” świętego Pawła Apostoła, w którym czytamy, że „miłość nie dopuszcza się bezwstydu, a za to weseli się w prawdzie”

Na długo przed tym, jak część niemieckich księży wpadła na pomysł błogosławienia grzechów określanych przez Kościół jako grzechy wołające o pomstę do nieba, Gilbert Chesterton zwracał uwagę na to, że tzw. nowocześni duchowni utożsamiają ciągłe zmiany z postępem. Równie dobrze można by twierdzić, jak zauważał angielski pisarz, iż trup jest coraz bardziej pełen życia, bo coraz więcej w nim robactwa, lub że bałwan śnieżny stopniowo topniejący w kałużę oczyszcza się ze zbędnych naleciałości – powiedział prof. Grzegorz Kucharczyk, historyk, w felietonie z cyklu „Spróbuj pomyśleć” na antenie Radia Maryja.

Prof. Grzegorz Kucharczyk odniósł się do trudnej sytuacji, jaka nastała po Soborze Watykańskim II.

– W okresie wielkich zawirowań i zamętu, jaki nastał po zakończeniu Soboru Watykańskiego II, wielu ludzi (również w Kościele) uległo herezji współcześniactwa. Polega ono na przypisywaniu współczesności, zwłaszcza zaś współczesnemu człowiekowi, jakichś cech istotnie wyróżniających go in plus od ludzi innych epok. Człowiek żyjący np. w XVI wieku mógł mówić o żyjących obok niego ludziach, że są ludźmi współczesnymi. To samo dotyczy każdego innego stulecia. Przymiotnik „współczesny” nie niesie ze sobą żadnych walorów jakościowych, tymczasem dla wielu ludzi w XX i XXI wieku określenie „człowiek współczesny” oznacza w domyśle człowieka lepszego, dojrzalszego, zasługującego na więcej – akcentował felietonista.

Gość Radia Maryja podkreślił, że takie myślenie obecne jest także w Kościele.

– Taki rodzaj myślenia przeniknął również do wnętrza Kościoła. Ostrzegał przed tym, krótko po zakończeniu obrad Soboru Watykańskiego II, wielki katolicki pisarz i filozof Dietrich von Hildebrand. Warto w tym kontekście przypomnieć nauczanie św. Jana Pawła II, który w swojej encyklice „Fides et ratio” podkreślał, że bez zdrowej filozofii – to jest filozofii metafizycznej uprawianej na wzór świętego Tomasza z Akwinu – nie będzie właściwej dla Kościoła teologii. To zaś uniemożliwi właściwą formację kapłanów i świeckich – wskazał.

– Brak właściwego rozumienia słów to pierwszy symptom oddalania się od tych zaleceń świętego Papieża. Wiara potrzebuje rozumu i rozum potrzebuje wiary. Rozum musi być jednak właściwie uformowany. Jak mówił ks. kard. Stefan Wyszyński 6 czerwca 1966 roku na spotkaniu ze społecznością akademicką Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego: „Nie zawsze dochodzi do syntezy rozumu i wiary, zwłaszcza wtedy gdy wiara jest słaba, a rozum mały. Na pewno dojdzie do syntezy, wtedy gdy wiara jest potężna, a wiedza i rozum wspaniałe” – dodał.

Opinią publiczną wstrząsnęła decyzja niemieckich księży, którzy błogosławili związki homoseksualne.

– Słaba wiara i mały rozum. Czyż nie dostrzegamy tego w sytuacji, gdy za Odrą wielu kapłanów przyłącza się do akcji błogosławienia grzechu, używając do tego szyldu „Miłość zwycięża”. Jak wielkie braki w formacji duchowej i intelektualnej przywiodły wielu ludzi Kościoła do tego smutnego stanu rzeczy. Czyżby zapomnieli o „Hymnie o miłości” świętego Pawła Apostoła, w którym czytamy, że „miłość nie dopuszcza się bezwstydu, a za to weseli się w prawdzie”. Na długo przed tym, jak część niemieckich księży wpadła na pomysł błogosławienia grzechów określanych przez Kościół jako grzechy wołające o pomstę do nieba, Gilbert Chesterton zwracał uwagę na to, że tzw. nowocześni duchowni utożsamiają ciągłe zmiany z postępem. Równie dobrze można by twierdzić, jak zauważał angielski pisarz, iż trup jest coraz bardziej pełen życia, bo coraz więcej w nim robactwa, lub że bałwan śnieżny stopniowo topniejący w kałużę oczyszcza się ze zbędnych naleciałości – powiedział prof. Grzegorz Kucharczyk.

Historyk odniósł się do postawy Prymas i Tysiąclecia.

– Prymas Stefan Wyszyński odnosząc się do trudnych lat posoborowych, podkreślał, że nie należy mówić o kryzysie Kościoła, ale o kryzysie w Kościele, kryzysie tych lub owych ludzi. „Można mówić o religijnym kryzysie poszczególnych ludzi. Nie jest to jednak kryzys Kościoła – mówił Prymas Tysiąclecia podczas homilii wygłoszonej 18 stycznia 1969 roku w warszawskim kościele św. Anny – Kościół jest zawsze nauczycielem dobrym, który naucza w prawdzie, przebijając się przez świat, wszystkie jego kłopoty, trudności i męki. Przebija się niekiedy boleśnie, ale zawsze żywotnie. Niejeden raz Kościół był ukrzyżowany i niejeden raz zapowiadano jego koniec. Wszystko przeminęło i wiele jeszcze przeminie, a Kościół pozostanie. W chwilach zamętu trzeba umieć zachować spokój, który czerpiemy z wiary” – podsumował felietonista Radia Maryja.

Cały felieton prof. Grzegorz Kucharczyka można odsłuchać [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj