fot. Monika Bilska

[TYLKO U NAS] Prof. G. Kucharczyk: Demonstrantom w USA nie chodzi o walkę z rasizmem. Chodzi o próbę rewolucyjnej przebudowy pamięci historycznej

Demonstrantom w Stanach Zjednoczonych nie chodzi o żadną walkę z rasizmem, a o realizację rewolucji kulturowej. Świadczy o tym fakt zniszczenia w San Francisco pomnika św. Junipera Serry. Gdyby autorom tego aktu wandalizmu w rzeczywistości chodziło o walkę z uprzedzeniami rasowymi, zamiast atakować pomnik franciszkanina – powinni złożyć przed nim kwiaty – zwrócił uwagę prof. Grzegorz Kucharczyk, historyk, w felietonie „Spróbuj pomyśleć” na antenie Radia Maryja.

Na ulicach amerykańskich miast trwa fala aktów wandalizmu wymierzonych w pomniki historycznych postaci, które odbywają się pod hasłem tzw. walki z rasizmem.

– W rzeczywistości jednak chodzi o próbę rewolucyjnej przebudowy pamięci historycznej, tak aby stworzyć na tej podstawie nową, wielokulturową wspólnotę złożoną ze zlepków grup interesów niezwiązanych wspólnym kodem kulturowym – mówił prof. Grzegorz Kucharczyk.

Historyk zaznaczył, że o tym, iż nie chodzi o żadną walkę z rasizmem, a o realizację rewolucji kulturowej, świadczy fakt zniszczenia w San Francisco pomnika św. Junipera Serry. To XVIII-wieczny franciszkanin, patron Kalifornii. Został kanonizowany w 2015 r. przez papieża Franciszka.

– Gdyby autorom tego aktu wandalizmu w rzeczywistości chodziło o walkę z uprzedzeniami rasowymi, zamiast atakować pomnik franciszkanina – powinni złożyć przed nim kwiaty. W Ameryce Północnej, w momencie, gdy żył św. Juniper realizowane były dwa modele kolonizacji. Pierwszy, spotykany w protestanckich koloniach angielskich, opierał się na faktycznym apartheidzie, czyli segregacji między kolonizatorami a ludnością miejscową, w tym przypadku Indianami. Jak wiadomo, ekspansja protestanckich kolonistów amerykańskich oznaczała dla Indian albo zamkniecie w rezerwatach, albo całkowite wyniszczenie. Zupełnie inny model panował w koloniach hiszpańskich, katolickich. Kalifornia, podobnie jak Teksas, Nevada i Arizona, były w granicach tzw. nowej Hiszpanii, czyli Meksyku, aż do lat 40. XIX w. Chociaż na tych obszarach trudno było mówić o pełnej równości między przybyszami z Europy a Indianami, i nie brakowało wyzysków i gwałtów, jednak te niegodziwości były piętnowane w pierwszym rzędzie przez ludzi Kościoła. Po drugie – co ważniejsze – dominacja katolicyzmu narzucała zupełnie inne wzorce kulturowe, w tym kultury społecznej i politycznej, od tych, które panowały w koloniach protestanckich – wyjaśnił felietonista.

Octavio Paz, meksykański poeta i laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury, w 1990 r., pisał: „Gdyby nie Kościół, los Indian byłby zupełnie odmienny. Myślę nie tylko o walce podjętej dla ulżenia ich warunkom życia i zorganizowaniem ich w sposób sprawiedliwy i chrześcijański, lecz o możliwości przynależenia, jaką dawał im chrzest mocą uświęcenia, do jednego systemu i jednego Kościoła. Poprzez wiarę katolicką Indianie, w stanie sieroctwa, kiedy zostały zerwane więzy z ich dawnymi kulturami, kiedy zginęli ich bogowie jak również ich miasta, znajdują swoje miejsce na świecie. Ta możliwość należenia do żywego systemu, choćby u dołu piramidy społecznej, była bezwzględnie zakazana tubylcom przez protestantów z Nowej Anglii. Zapomina się często, że przynależność do wiary katolickiej oznaczała znalezienie miejsca w Kosmosie”.

– W tym kontekście warto polecić demonstrantom w Stanach Zjednoczonych, by zamiast burzyć pomniki, zaczęli stawiać nowe, dedykowane Matce Bożej z Guadalupe, która Indianinowi św. Juanowi Diego objawiła się w 1531 r. jako jego Matka – jego i wszystkich Indian. Po tych objawieniach proces integracji ludności indiańskiej ze społeczeństwem kolonialnym znacznie przyspieszył. Matka Boża, Matka Stworzyciela, wie bowiem doskonale, że każde życie ma znaczenie – podkreślił prof. Grzegorz Kucharczyk.

radiomaryja.pl

 

 

 

drukuj