[TYLKO U NAS] Prof. G. Ancyparowicz: Przy podniesieniu stóp procentowych chodzi o niedopuszczenie do rozkręcenia spirali cen i płac

Inflacja po jakimś czasie sama powinna powrócić do normy, czyli do naszego szeroko pojętego celu inflacyjnego (2,5 proc. plus/minus 1 proc.), pod warunkiem, że nie będzie szoków zewnętrznych. Natomiast przy podniesieniu stóp procentowych chodzi nam o to, by nie dopuścić do rozkręcenia spirali cen i płac – powiedziała prof. Grażyna Ancyparowicz z Rady Polityki Pieniężnej w piątkowym programie „Polski punkt widzenia” w TV Trwam.

Rada Polityki Pieniężnej po raz pierwszy od 9 lat podniosła stopy procentowe. Prof. Grażyna Ancyparowicz zwróciła jednak uwagę, że „pomiędzy marcem a majem 2020 r. znacznie obniżyliśmy stopy procentowe”.

– Chcieliśmy, żeby w bankach była wysoka płynność, dzięki czemu miały one kupować obligacje emitowane głównie przez ministra finansów. Chodziło nam też o to, by nie ponosiły one zbyt dużych strat, a jednocześnie były zobligowane do wsparcia rządu, nie ponosząc całkowicie związanego z tym ryzyka. Dlatego Narodowy Bank Polski uruchomił szeroko zakrojony program skupu obligacji w ramach tzw. operacji otwartego rynku. (…) W gospodarce światowej zaczynają gwałtownie drożeć surowce energetyczne czy żywność. Wzrosły wszystkie ceny, a ponieważ jesteśmy silnie zintegrowani z gospodarką światową (co jest korzystne), to trafiły do nas negatywne zjawiska dot. całego świata. Jest nim inflacja, która jest na poziomie USA – powiedziała gość TV Trwam.

Członek Rady Polityki Pieniężnej przekonywała, że „naszą decyzją żadnej inflacji nie wygasimy w krótkim okresie, bo nie jest to możliwe. Działania te będą miały skutki na przyszłość”.

– Jeżeli sytuacja w gospodarce jest dobra, a są procesy inflacyjne indukowane z zewnątrz, na które nie mamy wpływu, to należy się zastanowić, czy dalej dawać „dopalacz” w postaci bardzo niskich stóp procentowych, które w pewnym momencie mogą spowodować, że zacznie nakręcać się spirala cen, kosztów i płac – zaznaczyła ekonomistka.

– Inflacja po jakimś czasie sama powinna powrócić do normy, czyli do naszego szeroko pojętego celu inflacyjnego (2,5 proc. plus/minus 1 proc.), pod warunkiem, że nie będzie szoków zewnętrznych. Natomiast chodzi nam o to, by nie dopuścić do rozkręcenia wspomnianej spirali cen i płac – dodała.

Prof. Grażyna Ancyparowicz wskazała, że „ceny rosną z przyczyn, na które żaden bank centralny nie ma wpływu, nie tylko Narodowy Bank Polski”.

– Nikt nie miał wpływu na pandemię i jej restrykcje, a także na to, co dzieje się na rynkach paliw. Mamy wpływ w negocjacjach dot. certyfikatów węglowych, ale to domena polityków. (…) Postaram się być bardziej elegancka niż niektórzy członkowie rządu – obecni i byli. Nie będziemy wypowiadali się na temat tego, co powinien zrobić rząd, bo on doskonale powinien wiedzieć, co zrobić. NBP nie jest doradcą rządu. Ten ma zespoły doradcze i powinna zostać znaleziona skuteczna recepta – podkreśliła.

Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego, powiedział na konferencji prasowej, że podniesienie stóp procentowych wynika z chęci „zaskoczenia rynku”.

– Niektórzy już od dawna domagali się podniesienia stóp procentowych, ale inni się bali ze względu na złą sytuację na rynku pracy, bo straciliśmy ponad 100 tys. miejsc pracy – to jest 100 tys. nieszczęść, biednych gospodarstw domowych bez stałych dochodów. Dopóki była taka sytuacja, nie chcieliśmy ustąpić. (…) Teraz gospodarka rozwija się dobrze i „dopalacz” nie jest już potrzebny, co nie oznacza, że jeśli nie będzie takiej potrzeby, nie podejmiemy kolejnych decyzji – powiedziała członek Rady Polityki Pieniężnej.

radiomaryja.pl

drukuj