fot. PAP/Rafał Guz

[TYLKO U NAS] Prof. A. Zybertowicz: W reakcjach polityków i wyborców po wyborach nie widać pokory

Kiedy przyglądam się, jak reagują politycy i wyborcy w internecie, to widzę wszystko, tylko nie pokorę. Widzę wszystko, ale nie widzę woli wzajemnego poszanowania i budowania fundamentu, na którym spierając się demokratycznie, idziemy do przodu. Mam wrażenie, że internet jest przestrzenią, która produkuje jakieś demony – powiedział w „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja doradca prezydenta Andrzeja Dudy, socjolog prof. Andrzej Zybertowicz.

Nie milkną echa wyborów parlamentarnych. Większość w Sejmie uzyskała Zjednoczona Prawica. W Senacie nieznaczną przewagę mają pozostałe ugrupowania tworzące opozycję.

– Widzę dobre i złe sytuacje. Dobre, chociaż może nieco paradoksalnie, są wyniki. Pokazują, że powinny skłonić zarówno rządzących, jak i opozycję, do pokory. Co mam na myśli? Wynik Zjednoczonej Prawicy daje niekwestionowaną legitymację do dalszego rządzenia Polską, ale zarazem pokazuje, że PiS nie ma rządu dusz wszystkich Polaków, że nie do wszystkich trafia. Opozycja powinna porzucić rojenia, że ma do czynienia z władzą tymczasową, a powinna pogodzić się z tym, że Polacy dali jej mandat do rządzenia. Z drugiej strony, w sensie rozkładu głosów, jest to mandat, który powinien być egzekwowany ostrożnie, bo wielu Polaków nie jest jeszcze przekonanych – podkreślił prof. Andrzej Zybertowicz.

Zdaniem prof. Andrzeja Zybertowicza w powyborczej wymianie zdań między politykami rządu i opozycji oraz między wyborcami brakuje pokory.

– Kiedy przyglądam się, jak reagują politycy i wyborcy w internecie, to widzę wszystko, tylko nie pokorę. Widzę wszystko, ale nie widzę woli wzajemnego poszanowania i budowania fundamentu, na którym spierając się demokratycznie, idziemy do przodu. Mam wrażenie, że internet jest przestrzenią, która produkuje jakieś demony. Internet wywołuje hiperpluralizm, co znaczy, że w tym zgiełku racjonalne poglądy nie mają szans się przebić. Jeśli ktoś chce zaistnieć, zachowuje się jako dziki troll – wskazał doradca prezydenta.

Do Sejmu, poza Zjednoczoną Prawicą i największą opozycyjną partią – Platformą Obywatelską – dostały się także SLD, PSL i Konfederacja.

– Jeśli spojrzymy na reprezentację w Sejmie, to widzimy, że każde z głównych ugrupowań wprowadziło tam swoich posłów. Od starych wyjadaczy z SLD po nowe twarze. To mogłoby być dobre, ale jeśli okaże się, że przedstawiciele tych wszystkich sił nie szanują się wzajemnie, a w efekcie nie szanują polskiego państwa i tradycji narodowej, to demokracja obróci się w swoje przeciwieństwo, w politykę wzajemnego straszenia się – powiedział profesor.

RIRM

drukuj