fot. Monika Bilska

[TYLKO U NAS] Prof. A. Zybertowicz: Rosja nie raz się przekonała, że Zachód jest słaby

Rosja już nie raz się przekonała, że Zachód jest słaby, że można się rozpychać, że można – jak powiedział jeden z amerykańskich analityków – stosować „taktykę salami” – mówił prof. Andrzej Zybertowicz, doradca prezydenta RP ds. bezpieczeństwa państwa w poniedziałkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Gość „Aktualności dnia” zwrócił uwagę, że z jednej strony obywatele powinni znać realną sytuację w bezpośrednim sąsiedztwie Polski, z drugiej jednak kreślenie prawdopodobnych negatywnych scenariuszy może doprowadzić do reakcji histerycznej. Dlatego też zaznaczył, że jego analiza nie stanowi pełnego obrazu sytuacji ze względu na brak pełnej wiedzy dotyczącej wszystkich okoliczności.

– To jest analiza oparta na sytuacji, w której wiele okoliczności jest niewiadomych – wskazał.

Rosja zgromadziła ogromne ilości żołnierzy i sprzętu przy granicy z Ukrainą. Zdaniem doradcy prezydenta RP ds. bezpieczeństwa państwa, decyzja władz rosyjskich o ataku na Ukrainę nie została jednak jeszcze podjęta. Być może wyklaruje się ona po wtorkowym spotkaniu prezydentów Rosji i USA. Wskazał, że należy uświadomić sobie zarówno bezpośredni, jak i szerszy kontekst obecnej sytuacji.

– Ten bezpośredni kontekst można ująć tak: gdyby Ukrainie udały się reformy gospodarcze i polityczne, gdyby Ukraina weszła na ścieżkę takiego rozwoju i poprawy warunków życia ludności jak Polska po roku 1989, gdyby udało się tam istotnie ograniczyć władzę oligarchów i związaną z tym korupcję, a jeszcze gdyby dodatkowo Białorusi udało się zbudować system demokratyczny, który nie tylko byłby demokratyczny z nazwy, ale przyniósłby Białorusinom wolność, praworządność i szansę na dostatek, dla społeczeństwa rosyjskiego, a zwłaszcza dla władz Rosji, byłby to strasznie niepokojący sygnał, bo on by pokazał, że społeczeństwa będące kiedyś częścią imperium sowieckiego, mogą się rządzić demokratycznie, pokojowo i budować dostatek – mówił prof. Andrzej Zybertowicz.

Rosjanie bowiem zaczęliby zadawać sobie pytanie, dlaczego nie mieliby normalnie, demokratycznie funkcjonować, skoro potrafiły tego dokonać społeczeństwa innych postsowieckich państw.

– Ludzie, którzy rządzą Rosją gospodarczo i politycznie, nie mogą pozwolić sobie na to, by w kręgu byłych bezpośrednich państw systemu sowieckiego powstały udane wzorce demokratyczne – podkreślił rozmówca Radia Maryja.

Zwrócił też uwagę na szerszy kontekst sytuacji związanej z możliwą inwazją na Ukrainę. Choć Zachód doskonale wie o poczynaniach Władimira Putina, to jednak ten niewiele robi sobie z jego ostrzeżeń.

– Rosja już nie raz się przekonała, że Zachód jest słaby, że można się rozpychać, że można – jak powiedział jeden z amerykańskich analityków – stosować „taktykę salami”: tu Gruzja, tu Krym, tu Ukraina i przy bierności Zachodu pozwolić sobie na krok kolejny. Gdyby Ukraina została pozbawiona nie tylko Donbasu, ale innych rejonów, przestałaby być istotnym graczem w naszej części Europy – wskazał gość „Aktualności dnia”.

Moskwa cały czas rozgrywa Zachód, pozwalając sobie m.in. na polityczne wykorzystanie dostaw gazu, na co przyzwalają Niemcy, a w USA debatuje się nad postawą, jaką należy przyjąć w stosunku do Rosji.

Jednak doradca prezydenta RP ds. bezpieczeństwa państwa zwrócił uwagę, że polityka Moskwy może nie ograniczać się wyłącznie do Zachodu. Powołując się na zdanie części amerykańskich strategów, zaznaczył, że istnieje możliwość, iż Rosja ma jakąś cichą umowę z Chinami.

– Jeśli po wejściu rosyjskich wojsk na Ukrainę i ewentualnym przełamaniu oporu armii ukraińskiej – co wcale nie jest pewne, bo Ukraińcy to dzielni ludzie – nie można wykluczyć, że jak Chiny zobaczą bezradność Zachodu i Stanów Zjednoczonych, to zajęcie Tajwanu już nie będzie kwestią miesięcy, ale tygodni – podkreślił prof. Andrzej Zybertowicz.

Wskazał, że wówczas reputacja Stanów Zjednoczonych na całym świecie drastycznie ucierpi, a Amerykanie, żeby bronić ego urażonego po nieudanym wycofaniu się z Afganistanu, mogą odreagować nadmiarowo.

– W związku z tym jeszcze teraz powinniśmy – wszyscy, którym pokój leży na sercu – naciskać na Berlin, na inne stolice europejskie, na Waszyngton, żeby w imię pokoju światowego powstrzymały Rosję przed tą agresją i nie wahały się z poszerzeniem całego pasma sankcji – mówił rozmówca Radia Maryja.

Zaznaczył, że sukcesy Polski w przeciwstawianiu się działaniom hybrydowym Aleksandra Łukaszenki (z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa podjętym pod dyktando moskiewskie) sprawiły, że reputacja białoruskiego dyktatora podupadła i stał się on bardziej uzależniony od Rosji, co oznacza, że możliwy jest kolejny prodemokratyczny zryw białoruskiego społeczeństwa. Skuteczność działania polskich władz na płaszczyźnie dyplomatycznej zdaniem doradcy prezydenta RP ds. bezpieczeństwa państwa oznacza, że powinniśmy je kontynuować i nie poprzestawać.

Całość rozmowy jest dostępna [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj